<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178</id><updated>2012-02-01T21:20:15.223+01:00</updated><category term='npr'/><category term='zielnik'/><category term='rękodzieło'/><category term='gucio'/><category term='staniki'/><category term='leki'/><category term='kosmetyki'/><category term='kaszka'/><category term='ubranka'/><category term='pieluchowanie'/><category term='eBay'/><category term='porady'/><category term='biust'/><category term='ciąża'/><category term='fryzury'/><category term='płodność'/><category term='macierzyństwo'/><category term='test'/><category term='pieluchy'/><category term='eko'/><category term='wychowanie'/><category term='zdrowie'/><category term='blw'/><category term='continuum'/><category term='mama'/><category term='ap'/><category term='etykiety'/><category term='wygląd'/><category term='ubrania'/><category term='buty'/><category term='manicure'/><category term='recenzja'/><category term='pieluszki'/><category term='zakupy'/><category term='czas'/><category term='nowości'/><category term='niemowlę'/><category term='plamy'/><category term='włosy'/><category term='humana'/><category term='książka'/><category term='żywienie'/><category term='ból'/><category term='testy'/><category term='kręgosłup'/><category term='snajper'/><category term='chiny'/><category term='kasza'/><category term='jaglana'/><category term='paznokcie'/><category term='prasowanki'/><category term='dzieci'/><category term='ec'/><category term='Allegro'/><category term='stopy'/><category term='dziecko'/><category term='migrena'/><title type='text'>Tania mama ;-)</title><subtitle type='html'>Pierwotnie blog ten miał zawierać moje przemyślenia na temat zakupów wszelkiej maści. Ponieważ nie lubię przepłacać nabrałam pewnej wprawy w omijaniu nadmiernych kosztów różnych rzeczy. Zamysł zamysłem, a życie swoją drogą biegnie dlatego oprócz tematów zakupowych pojawiają się inne życiowo-poradnikowe przemyślenia. Mam nadzieję, że choć w części przydadzą Ci się informacje tu zawarte - Drogi Czytelniku :-)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>25</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-7967226130047350692</id><published>2012-01-21T15:56:00.000+01:00</published><updated>2012-01-21T19:55:40.145+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziecko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='macierzyństwo'/><title type='text'>Każdy ma swoje "bioderko"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nigdy nie obawiałam się o własne zdrowie. Kaszel, katar, czy co tam jeszcze nie stanowiły większego problemu (ani mniejszego nawet). Ogólnie przed narodzinami młodego niewieloma rzeczami się martwiłam. Wszystko uległo zmianie, gdy na świat przyszedł ON. Czy nie je za mało? A może za dużo? Czy kupa, co 2 dni to ok, czy powinnam dać mu czopek? Dlaczego płacze? Dlaczego NIE płacze? Czy na pewno oddycha? Dlaczego zaczął płakać, przecież TYLKO sprawdzałam, czy oddycha?... etc. etc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszy poważny stres przeżyliśmy przy kontroli stawów biodrowych. Po jednej stronie odwiedzenie nóżki było mniejsze, niż po drugiej. Przez kilka dni zawisła nad nami groźba szyny Koszli, czy innej rozwórki. Wydawało mi się wtedy, że to praktycznie koniec świata. Wszyscy mają zdrowe dzieci, a nas spotyka COŚ TAKIEGO. Na szczęście bardziej doświadczone mamy ruszyły z odsieczą i po chwili okazało się, że jednej synek urodził się z wadą dłoni, po której ślad dawno zaginął, druga przeszła z młodą przez 3 miesiące pobytu w szynie po czym również nie ma śladu), że nie wspomnę o znajomych, którzy pierwsze tygodnie spędzili z młodym w szpitalu, bo zbyt wcześnie pojawił się na tym świecie... Nie ma to, jak dobra grupa wsparcia ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio znów spotkało nas coś przykrego. Młody w nocy obudził się ze "szczekającym" kaszlem i dusznościami. Musieliśmy wzywać pogotowie i jechać do szpitala. Co prawda sytuacja została szybko opanowana, ale stres pozostał. Zapalenie krtani lubi nawracać. Na forach internetowych milion porad, co robić - połowa z tego bez sensu lub wręcz szkodliwa. Lepiej słuchać lekarzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-p7-9f-QBgw8/TxrRRVwFIpI/AAAAAAAAALY/BeKtpqt3QxA/s1600/IMAG0244.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-p7-9f-QBgw8/TxrRRVwFIpI/AAAAAAAAALY/BeKtpqt3QxA/s320/IMAG0244.jpg" width="241" /&gt;&lt;/a&gt;I znów myśli, dlaczego my? Wszyscy zdrowi, a my w szpitalu... Ale czy na pewno? Na spokojnie zaczynam analizować zdrowie dzieci z najbliższej rodziny i znajomych. U jednego wycięte migdałki, druga ma wodę w uszach, trzecia ma za sobą obustronne zapalenie płuc i szpital... Długo by wyliczać. Znów okazuje się, ze każdy niesie swój krzyż, a dobrze jest tylko tam, gdzie nas nie ma.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego w ogóle to piszę? Żeby podzielić się i innymi mamami refleksją, iż KAŻDY ma swoje "bioderko". Dla jednej zmartwieniem będzie waga dziecka, inna panicznie będzie bać się drgawek towarzyszących gorączce, a inna (tak jak ja) będzie w nocy wsłuchiwać się w oddech dziecka ze strachu przed dusznością.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma dzieci idealnie zdrowych i nie ma rodziców idealnie spokojnych. Najważniejsze jest, by nie tracić głowy w chwilach grozy. I tego życzę nam wszystkim w Nowym Roku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niech 2012 będzie spokojny, wolny od stresu i przede wszystkim zdrowy. Dzieci niech rosną, a my zachowajmy młodość (choćby ducha).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym miejscu przesyłam specjalne pozdrowienia dla Ewy, która jako dziecko też "szczekała" i żyje, a nawet ma się dobrze. Czasami drobne gesty i proste słowa wnoszą nadzieję w serce drugiej osoby...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-7967226130047350692?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/7967226130047350692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2012/01/kazdy-na-swoje-bioderko.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/7967226130047350692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/7967226130047350692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2012/01/kazdy-na-swoje-bioderko.html' title='Każdy ma swoje &quot;bioderko&quot;'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-p7-9f-QBgw8/TxrRRVwFIpI/AAAAAAAAALY/BeKtpqt3QxA/s72-c/IMAG0244.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-4461806447202979625</id><published>2011-11-09T15:39:00.000+01:00</published><updated>2011-11-09T15:39:28.658+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paznokcie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kosmetyki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wygląd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='manicure'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupy'/><title type='text'>Notka z pazurem</title><content type='html'>&lt;br /&gt;Każdy ma jakieś hobby, lub mówiąc dosadniej - świra. Mój ostatnio objawia się kompulsywnym malowaniem paznokci w różne desenie i wzory. Zaczęło się niewinnie od pomalowania (wtedy) krótkich ogryzków w celu zapuszczenia ich. Lakier na paznokciu odstręcza mnie od dalszego obgryzania, a do obgryzania mam mocne predyspozycje ;-P&lt;br /&gt;Jak to często bywa, jedno zachowanie odstresowujące zamieniło się w inne, aczkolwiek tego drugiego nie trzeba się wstydzić.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Tr530S50kMY/TrqOLQAn6bI/AAAAAAAAALA/cy0E2HJzTfw/s1600/DSC05581.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-Tr530S50kMY/TrqOLQAn6bI/AAAAAAAAALA/cy0E2HJzTfw/s200/DSC05581.jpg" width="169" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Niby malować pazury każdy (każda) potrafi ALE nie każdej wychodzi tak, jak w salonie. Internet pełen jest paznokciowych blogów i przy odrobinie dobrych chęci i paru godzinach czasu wszystko można znaleźć. Wiem jednak jaką ilością czasu dysponuje przeciętna mama, dlatego kluczowe informacje na temat pazurów znajdziecie właśnie w tej notce :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1) Po pierwsze: zdrowie to podstawa, a podstawę stanowi dobra BAZA&lt;br /&gt;Po intensywnych poszukiwaniach zdecydowałam się na &lt;a href="http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=17239"&gt;Nail Tek Formula II Foundation&lt;/a&gt;. Nakłada się ją na paznokieć, który po paru sekundach robi się wygładzony i matowy - gotowy na przyjęcie lakieru. Przy dłuższym używaniu niesamowicie utwardza płytkę i zapobiega rozdwajaniu. Maluję paznokcie 2-3 razy w tygodniu i nie mam ŻADNYCH problemów ze zdrowiem płytki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2) Po drugie: wolność - maluj, czym chcesz&lt;br /&gt;Zastosowanie dobrej bazy (patrz wyżej) i dobrego "topa" (patrz niżej) pozwala na używanie dowolnego (dowolnie taniego) lakieru. Nawet ten za 2zł będzie się trzymał tydzień. Serio!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3) Po trzecie: szybki finisz&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NWayaWtXPVo/TrqOsugLzvI/AAAAAAAAALI/H-MdUu01Zs4/s1600/Seche-Vite.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-NWayaWtXPVo/TrqOsugLzvI/AAAAAAAAALI/H-MdUu01Zs4/s200/Seche-Vite.jpg" width="194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Kto ma czas czekać na wyschnięcie lakieru, niech pierwszy rzuci pieluchą ;-) Ja w każdym razie nie mam. Zdecydowałam się więc na ultra szybko schnący top: &lt;a href="http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=39269&amp;amp;next=1"&gt;Seche Vite. &lt;/a&gt;To cudeńko wysusza paznokcie w 10 min. na kamień, a do tego utrzymuje się nawet tydzień. Trzeba jednak umiejętnie go używać. Seche Vite kładziemy na MOKRY lakier, nabierając sporą kroplę na pędzelek i rozprowadzając ją na płytce bez dotykania kolorowego lakieru pod spodem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec - manicure (lub bardziej trendy - MANI) zrobiony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli maluję tylko na gładko kolorem, to cała procedura (łącznie z schnięciem) nie przekracza 15minut. Czasem (ok często) mam jednak więcej fantazji i kuszę się na kilka kolorów, lub rysowanki. Najczęściej posiłkuję się tutorialami z YouTuba genialnej w swej prostocie &lt;a href="http://www.youtube.com/user/cutepolish"&gt;Cutepolish&lt;/a&gt;, albo blogami, takimi jak &lt;a href="http://www.spookynails.com/"&gt;Spooky Nails&lt;/a&gt;, który cenię szczególnie za kompleksowość informacji w dziedzinie MANI ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby dopełnić obrazu całości wspomnę jeszcze o dwóch genialnych produktach, które zakupiłam zainspirowana opiniami z sieci i nie żałuję: &lt;a href="http://kolorowykot.blogspot.com/2011/10/ratunku-skorki-psuja-mi-paznokcie-czyli.html"&gt;Sally Hansen Instant Cuticle Remover&lt;/a&gt; - płyn do usuwania skórek, który NA PRAWDĘ działa oraz &lt;a href="http://kolorowykot.blogspot.com/2011/09/gdy-paznokcie-i-skorki-sa-spragnione.html"&gt;Burt’s Bees&lt;/a&gt; - masło do skórek. Dzięki Ci, &lt;a href="http://www.blogger.com/profile/09283448892169696940"&gt;Kolorowy Kocie&lt;/a&gt; za recenzje obu produktów - ani odrobinę się nie zawiodłam :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sEBJ4k1FMcw/TrqPUNesRqI/AAAAAAAAALQ/doyr55nC8QY/s1600/548c0fc4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="142" src="http://2.bp.blogspot.com/-sEBJ4k1FMcw/TrqPUNesRqI/AAAAAAAAALQ/doyr55nC8QY/s200/548c0fc4.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Za uprzejmościę &lt;a href="http://whalesnails.blogspot.com/p/free-badges.html"&gt;Whale's Nails&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Pewnie nurtuje Was pytania, czy to na pewno tanio? I tak i nie. Oficjalne ceny w/w produktów są dość wysokie, aczkolwiek Allegro i eBay zdają się rządzić swoimi prawami i tym sposobem za żaden z produktów nie zapłaciłam więcej, niż 30zł. Oszczędzam za to na kolorowych lakierach które kupuję raczej z dolnej półki ;-)&lt;br /&gt;Szczególnie polecam marki: &lt;a href="http://www.wibo.pl/"&gt;Wibo&lt;/a&gt; (a w tym Rossmanowskie Lovely), Barbra i ich znakomita seria &lt;a href="http://sklep.barbra.pl/produkty.php?id_kategoria=5&amp;amp;id_kat_show=1191&amp;amp;id_kat=1191"&gt;Colour Alike&lt;/a&gt; oraz w ramach szaleństwa &lt;a href="http://www.chinaglaze.com/"&gt;China Glaze&lt;/a&gt;. Gdybym miała nieograniczone fundusze, kupiłabym WSZYSTKIE.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-4461806447202979625?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/4461806447202979625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/11/notka-z-pazurem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/4461806447202979625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/4461806447202979625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/11/notka-z-pazurem.html' title='Notka z pazurem'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Tr530S50kMY/TrqOLQAn6bI/AAAAAAAAALA/cy0E2HJzTfw/s72-c/DSC05581.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-3399699596406769553</id><published>2011-07-23T16:53:00.002+02:00</published><updated>2011-07-23T19:38:08.622+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziecko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stopy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gucio'/><title type='text'>Gucio, mnie to obchodzi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MC97BDof_T8/TiraL84w_YI/AAAAAAAAAKg/piP70Tuf_SA/s1600/02062011888.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="124" src="http://3.bp.blogspot.com/-MC97BDof_T8/TiraL84w_YI/AAAAAAAAAKg/piP70Tuf_SA/s200/02062011888.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Temat obuwia dziecięcego powraca niczym bumerang. Już człowiek myśli, ze znalazł optymalną opcję, a tu zonk i trzeba szukać od nowa. Ale od początku... Po pierwsze młody pomimo osiągnięcia magicznego wieku 14 miesięcy WCIĄŻ nie chodzi, przemieszcza się co prawda na dwóch nogach ale jak pątnik - na kolanach, co powoduje wycieranie każdych bucików z prędkością (co najmniej) drugą kosmiczną. Po drugie, przy próbach "normalnego" wstawania niemożebnie koślawi stopy przyprawiając o palpitację wrażliwe - fizjoterapeutyczne serce mamy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak to często w życiu bywa, najfajniejsze rzeczy znajduje się przypadkiem. No więc przypadkiem trafiłam na gazetowe zdjęcie Gwyneth Paltrow, a raczej jej córeczki Apple ubranej w buty &lt;a href="http://www.gucioshoes.com/pol.html"&gt;GUCIO&lt;/a&gt;&amp;nbsp; polskiej produkcji. Temat mnie zaciekawił, bo przecież czemu mam być gorsza od jakiejś Gwyneth, czy innej Angeliny ;-)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znalezienie sklepu z bucikami nie było trudne (pomógł wujek Google), tym bardziej, że tylko jedne maja taką nazwę. Dużo ciekawsza okazała się jednak jego zawartość oraz filozofia, z jaką Gucie są tworzone.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-54xMJ-m4Y6g/TiraT-GfirI/AAAAAAAAAK4/FhSaoRCAeME/s1600/DSC05328.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-54xMJ-m4Y6g/TiraT-GfirI/AAAAAAAAAK4/FhSaoRCAeME/s320/DSC05328.jpg" width="184" /&gt;&lt;/a&gt;Podczas rozmowy telefonicznej z samym właścicielem, a zarazem twórcą bucików - panem Sławomirem Piwowarczykiem (ach te przypadki, akurat ON odebrał telefon) dowiedziałam się, że temat zdrowia i prawidłowego rozwoju małych stóp nie jest mu obcy, przez co jako mama poczułam zrozumienie i wsparcie w dylemacie, "czy aby te buty się nadadzą". Co mnie przekonało? Fakt, że pomimo wrażenia potężnie zabudowanych i sztywnych, w rzeczywistości Gucie pracują razem ze stopą dziecka, a jedynym sztywnym elementem jest zapiętek utrzymujący kość piętową dziecka w osi nogi. Dlaczego to takie ważne? W naszym wypadku, kiedy to dzieć usilnie dąży do koślawienia stóp (tak, jakby chciał stanąć na wewnętrznych ich krawędziach) zaczyna się pojawiać problem konieczności noszenia wkładek korygujących... Wkładka jednak jest sztucznym wymuszeniem prawidłowego ustawienia i tak naprawdę zwalnia stopę z konieczności jakiejkolwiek pracy, a do tego uciśnięte mięśnie (już osłabione) mają jeszcze gorsze możliwości rozwoju z powodu zmniejszonego ukrwienia. Błędne koło... No więc Gucie wydały mi się rozsądnym kompromisem pomiędzy koniecznością korygowania stopy, a ograniczaniem jej rozwoju. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A oto mój mały konsumencki test:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Buty Gucio w rozmiarze 21, model z małymi dziurkami w kolorze czekoladowym&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;estetyka&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponoć nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba. Buciki są khm... ekscentryczne, w moim odczuciu są jak &lt;span class="st"&gt;Volkswagen Garbus - tak brzydki, że aż uroczy ;-)))&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;Plus za dużą gamę kolorów do wyboru, sporo czasu zajęło mi wybranie tego jedynego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cUYzzoyTmnQ/TiraQDosU6I/AAAAAAAAAKs/sFS8eWglf3g/s1600/DSC05314.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-cUYzzoyTmnQ/TiraQDosU6I/AAAAAAAAAKs/sFS8eWglf3g/s200/DSC05314.jpg" width="198" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="st"&gt;dopasowanie&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;&amp;nbsp;Reklama nie kłamie. Gucie leżą idealnie na małej dziecięcej stopie. Młody ani razu nie protestował przy zakładaniu i ani razu nie wykazał oznak zirytowania faktem posiadania Guciów na nogach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="st"&gt;funkcjonalność&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;Miodzio! Pierwsze buty, których nie zajechał w tydzień. Szwy nad pacami skutecznie uniemożliwiają przetarcie przy raczkowaniu. Pomimo codziennego intensywnego noszenia butom w zasadzie nic się nie dzieje (lekkie świecenie skóry w miejscu tarcia o podłoże).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;Zapiętek działa!!! Problem koślawienia znika, gdy buty są na nogach. Alleluja, śpię spokojniej.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;Z przyjemnością również stwierdzam, że nie istnieje problem pocenia. Gucie są przewiewne i po ich zdjęciu skarpety nie są nawet wilgotne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="st"&gt;wygoda użycia&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-JkSUnmUs3Bo/Tirf16fK-yI/AAAAAAAAAK8/JHIOFBh01wE/s1600/DSC05355.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="128" src="http://3.bp.blogspot.com/-JkSUnmUs3Bo/Tirf16fK-yI/AAAAAAAAAK8/JHIOFBh01wE/s200/DSC05355.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;&amp;nbsp;Po kilku założeniach skórka staje się bardzo miękka, więc zakładanie i zdejmowanie nie stanowi żadnego problemu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="st"&gt;cena&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;147zł plus 17zł koszty wysyłki to dość sporo ALE oddalająca się wizja wkładek i cotygodniowych poszukiwań przetartych "tańszych odpowiedników" - bezcenne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="st"&gt;dodatki&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oaZvlDvdjWU/TiraR0cMA3I/AAAAAAAAAK0/4rQrrlEFKA0/s1600/DSC05317.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="131" src="http://1.bp.blogspot.com/-oaZvlDvdjWU/TiraR0cMA3I/AAAAAAAAAK0/4rQrrlEFKA0/s200/DSC05317.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;Jakże miłym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że wraz zamówieniem prócz butów przyszły także dodatkowe sznurówki, zestaw próbek kolorów skóry na przyszłość, a same buty zapakowane były w pudełko z nadrukowaną skalą do mierzenia stópek. Małe rzeczy, a cieszą :-)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="st"&gt;minusy&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;Na potrzeby mojego syna powinnam zamówić sznurówki z kewlaru, żeby się nie przecierały ;-) Mam nadzieję, że dwie pary wystarczą na okres użytkowania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="st"&gt;podsumowanie&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;&amp;nbsp;Z perspektywy miesiąca uważam, że był to bardzo dobry zakup i na pewno zdecyduję się na kolejną&amp;nbsp; parę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KcymeXCOTys/TiraOmjSeEI/AAAAAAAAAKo/cBywY6T5lKw/s1600/DSC05306.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-KcymeXCOTys/TiraOmjSeEI/AAAAAAAAAKo/cBywY6T5lKw/s320/DSC05306.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="st"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-3399699596406769553?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/3399699596406769553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/07/gucio-mnie-to-obchodzi.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/3399699596406769553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/3399699596406769553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/07/gucio-mnie-to-obchodzi.html' title='Gucio, mnie to obchodzi'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MC97BDof_T8/TiraL84w_YI/AAAAAAAAAKg/piP70Tuf_SA/s72-c/02062011888.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-1417618270286306917</id><published>2011-05-21T14:39:00.001+02:00</published><updated>2011-07-23T17:49:15.096+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='plamy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziecko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='porady'/><title type='text'>Koza w nozdrzach i inne wstydliwe sprawy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tajemnicą Poliszynela jest fakt, że wszyscy czasem puszczamy bąki, czy wyciągamy gluty z nosa. Co jednak odróżnia dzieci od dorosłych - w zdecydowanej większości ci drudzy robią to dyskretnie ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do dziś wspominam sytuację, kiedy to weszłam z miesięcznym wtedy młodym do urzędu i w ciszy korytarzy jedynym dźwiękiem, który niósł się echem było przewlekłe pierdzenie dziecięcia... Cóż zrobić, na pewne rzeczy nie mamy wpływu, ale z wieloma można sobie poradzić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto moje sposoby na "obróbkę" młodego, co by nie dążył w kierunku turpizmu:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6uCHsb5LQwE/TdevCAVGPEI/AAAAAAAAAKc/CNJSkwtswVA/s1600/koza+w+nosie.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-6uCHsb5LQwE/TdevCAVGPEI/AAAAAAAAAKc/CNJSkwtswVA/s320/koza+w+nosie.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1) Tytułowe &lt;b&gt;kozy w nosie&lt;/b&gt; (nie mówię o katarze, tylko o zwykłych śmieciach zalegających sapki młodego po całym dniu). Generalnie staram się nie używać aspiratora, czy patyczków - zostawiam to jako ciężką artylerię w wypadku kataru. W zamian w trakcie kąpieli, kiedy już buzia była myta - vide do nosa dostało się trochę wody, która odmoczyła najtwardszy towar, kładę małego na plecy i delikatnie ściskam nosek od góry ku dołowi (wyciskam gluciska). Po kilku powtórzeniach kozy bez problemu opuszczają "obórkę" :-D Uwaga, sposób ten nie działa u dorosłych - chyba mamy za twarde chrząstki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2) &lt;b&gt;Żałobne pazury&lt;/b&gt;. Tutaj sprawa jest trudniejsza, bo szorowanie szczotką raczej nie wchodzi w grę, więc jedynym sposobem jest częste cięcie, co by bród nie miał się gdzie zbierać. Kiedyś nie było z tym problemu. Obcinałam i już, ale nie teraz. Teraz on wszystko widzi i każdy ruch musi być zaakceptowany. Obcinaczka najczęściej zostaje mi wyrwana w celu dokładnego wyssania... Tak więc jako znakomity strateg (jakim jest każda matka) atakuję w chwili, kiedy jest najmniej czujny - tuz przed snem. Jesteśmy już po jedzeniu i po kąpieli, piżamka założona, zaraz będzie buziak na dobranoc... a tu niespodzianka BAJKI. W tym stanie umysłu młody nawet nie wie, że ma ręce, a co dopiero mówić o rejestracji obcinania paznokci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-IF2m8k0ehg0/TdeuErfaJRI/AAAAAAAAAKU/QwFn_cYVRTE/s1600/DSC05200.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="237" src="http://4.bp.blogspot.com/-IF2m8k0ehg0/TdeuErfaJRI/AAAAAAAAAKU/QwFn_cYVRTE/s320/DSC05200.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;3) &lt;b&gt;Plamy od śliny&lt;/b&gt; na koszulce. Oczywiście dzieć może biegać zawsze i wszędzie w śliniaku, ale czyż nie ładniej (i taniej) jest kupić kilka bandanek w różnych kolorach, przeciąć każdą na pół (na dwa trójkąty) i wiązać pod szyją?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4) &lt;b&gt;Syf za uszami&lt;/b&gt;. Co prawda, ten problem nas nie dotyczy, ale wiem, że tak bywa. Mam tylko jedno lekarstwo: kąpać dziecko w całości - zanurzamy główkę (uszom nic nie będzie)!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5) &lt;b&gt;Plamy po kupie&lt;/b&gt; na pieluszkach wielorazowych i innych ubraniach. Sposób jest genialnie prosty, niestety użyteczny tylko latem: uprać normalnie i powiesić do wyschnięcia w pełnym słońcu - plamy znikają (powaga!).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YtRQWfH8SeM/TdeuF54wFXI/AAAAAAAAAKY/qavTpxasenI/s1600/DSC05204.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="203" src="http://2.bp.blogspot.com/-YtRQWfH8SeM/TdeuF54wFXI/AAAAAAAAAKY/qavTpxasenI/s320/DSC05204.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6) &lt;b&gt;Chce raczkować po podwórku&lt;/b&gt;. Ten temat jest mi szczególnie bliski. Jak było chłodno, nie było problemu, grube spodnie i do przodu, ale jak ubrać niemowlę w grube spodnie przy 30 stopniach...? Mój osobisty patent to "geterki-hokejówki". Na chińskie geterki (przy dobrych wiatrach 5zł z przesyłką) naszywamy, łapiąc w 4 punktach kawałki grubego materiału (u nas był to kaptur od zimowej kurtki). Koniec. Proste i praktyczne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7) &lt;b&gt;Nie schodzi mu napletek&lt;/b&gt;. Tutaj posiłkuję się &lt;a href="http://www.mp.pl/wideo01/?id=453&amp;amp;l=1019&amp;amp;u=23217553"&gt;mądrością innych&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8) &lt;b&gt;Kołtuny na włosach&lt;/b&gt;. Loczki są urocze, ale po nocy wyglądają bardziej, jak szczotka, niż afro. Pomaga czesanie na mokro 2 razy dziennie. Szampon przeciw plątaniu być może coś daje, ale w ostatecznym rozrachunku wygrało u nas zwykłe mydło plus czesanie szczotka mamy. Dziecięce grzebyki nadają się khm... do zabawy ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;---&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zachęcam do podzielenia się własnymi sposobami na dziecięce problemy, może i ja też skorzystam! :-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-1417618270286306917?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/1417618270286306917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/05/koza-w-nozdrzach-i-inne-wstydliwe.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/1417618270286306917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/1417618270286306917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/05/koza-w-nozdrzach-i-inne-wstydliwe.html' title='Koza w nozdrzach i inne wstydliwe sprawy'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6uCHsb5LQwE/TdevCAVGPEI/AAAAAAAAAKc/CNJSkwtswVA/s72-c/koza+w+nosie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-2806003346581643775</id><published>2011-03-19T17:48:00.002+01:00</published><updated>2011-07-23T17:48:45.388+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='żywienie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaszka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='test'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='humana'/><title type='text'>Na Dobranoc - TEST kaszki Humana</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-HsmXDNtpAfY/TYTbXq-Se8I/AAAAAAAAAKA/t3L9poE-d2w/s1600/full_img_141.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh5.googleusercontent.com/-HsmXDNtpAfY/TYTbXq-Se8I/AAAAAAAAAKA/t3L9poE-d2w/s200/full_img_141.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Prowadzenia "mamusiowego bloga" ma pewne zalety. Można np. dostać parę opakowań ciekawych produktów, aby później napisać o nich to i owo. Tym sposobem otrzymałam do testowania 3 rodzaje kaszek Humana. Co bardziej wnikliwi czytelnicy znają moje zdanie na temat kaszek, więc słodzenia w kierunku Humany nie przewiduję ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pierwszy ogień poszła mleczno-jęczmienna z brzoskwiniami przeznaczona do podania w ramach wieczornego posiłku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: purple; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mamosfera.pl/humana/UserFiles/System/Files/file_4bd59c53dba7d/Kaszka%20Humana%20Na%20Dobranoc%20brzoskwiniowa.pdf"&gt;Kaszka Humana Na Dobranoc&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: purple; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt; mleczno-jęczmienna z brzoskwiniami&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: purple; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Opakowanie i informacje o produkcie &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widać, że&amp;nbsp; kaszka przyjechała do nas z za granicy, gdyż wszystkie oryginalne napisy są w języku niemieckim. Z tyłu opakowania naklejono polskie tłumaczenie składu i instrukcji użycia. Z jednej strony budzi to moje zaufanie, gdyż wiadomo, ze co niemieckie, to lepsze ;-) z drugiej jednak jest mi nieco smutno, że polskie mamy traktowane są jako odbiorca drugiej kategorii, dla którego nie opłaca się drukować napisów...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lekki niepokój wzbudziła we mnie zawartość trzech rodzajów cukru, ale jak się później okazało obawy te były nie słuszne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Producent zaleca podawanie właśnie tej kaszki na dobranoc ze względu na dłuższy proces trawienia produktu pełnoziarnistego. Ponieważ mój syn jada głównie takie&amp;nbsp; produkty, trudno mi powiedzieć, czy sprawdza się to w praktyce...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: purple; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Przygotowanie i łatwość podania &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;**&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem szczęściarą. Mój syn sam odstawił się od butli, więc kolację dostaje łyżeczką już od jakiegoś czasu. Nie było więc problemu z dostosowaniem sie do zaleceń producenta w tej materii. Problem miałam innej natury. Zazwyczaj wlewam do miseczki mleko lub wodę i do tego dosypuję kaszkę aż do uzyskania odpowiedniej gęstości. Tutaj natomiast producent zaleca odwrotny proces - najpierw kaszka, a potem woda. 6 miarek kaszki ma starczyć na 165ml wody. Hmm... Jasne, już się widzę odmierzającą tą wodę...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Robiłam więc jak zawsze, woda do miseczki, a na to kaszka i tu pojawił się problem. Kaszka gluciła się, zbijała w grudy, nie chciała się połączyć z wodą. W zasadzie do końca posiłku walczyłam z suchymi grudami :-/&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na plus przyjmuję to, że młodemu smakowało. Plusem również jest to, że kaszka nie jest nazbyt sodka. Ot, taka akurat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i style="color: purple;"&gt;Ekonomia posiłku&lt;/i&gt; &lt;b&gt;&lt;span style="color: purple; font-size: x-large;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hmm... Wg producenta kaszka starcza na ok. 5 posiłków po 250ml każdy. Może mój syn to żarłok, ale nic nie poradzę, że na wieczór wciąga 350ml plus ewentualne straty w trakcie podania. Tak więc dla nas opakowanie wystarczyło na dwie i pół kolacji. Gdybym miała kupować ją na co dzień, miesięcznie kosztowało by to 130,80pln (2 opakowania na 5 dni, czyli 12 opakowań na miesiąc). Dla mnie kosmos. Sama tyle nie wydaję na kolacje dla dwojga ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: purple; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Ponowny zakup &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;**&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie sądzę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: purple; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Ogólna ocena &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;**&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fajny produkt przy założeniu, ze dziecko je "standardowo", a mama nie dysponuje zbyt dużą ilością czasu. Przydatne również dla dzieci nie pijących jeszcze krowiego mleka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W naszym przypadku, gdy młody jest już zupełnie "krowi", zdecydowanie nie odczuwam potrzeby dokarmianie tego typu rzeczami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdecydowanie na plus uznaję fakt delikatnego smaku, a szczególnie nie przesłodzenie produktu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* beznadzieja&amp;nbsp; ** jak mus to niech będzie&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; *** da radę &amp;nbsp;&amp;nbsp; **** dobrze jest &amp;nbsp; ***** wymiata&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-2806003346581643775?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/2806003346581643775/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/03/na-dobranoc-test-kaszki-humana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/2806003346581643775'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/2806003346581643775'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/03/na-dobranoc-test-kaszki-humana.html' title='Na Dobranoc - TEST kaszki Humana'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-HsmXDNtpAfY/TYTbXq-Se8I/AAAAAAAAAKA/t3L9poE-d2w/s72-c/full_img_141.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-1205065105901938946</id><published>2011-03-06T22:35:00.001+01:00</published><updated>2011-07-23T17:48:26.569+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kręgosłup'/><title type='text'>Fizjo-gadki, o zdrowiu mamy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skoro ogarnęliśmy już temat zdrowia naszych najmłodszych, warto przez chwilę przyjrzeć się samopoczuciu tych, które sprowadziły na świat owe SKARBY ;-) Z przykrością muszę stwierdzić, iż ciąża, poród i macierzyństwo nie służą naszym ciałom... Począwszy od pierwszego tygodnia, kiedy "fasolka" zagnieżdża się w brzuchu, my - kobiety doświadczamy mało przyjemnych rzeczy jak wymioty, obrzęki, wysypki, bóle nóg, dłoni, krzyża, spojenia łonowego, brzucha, skurcze mięśni i parę innych, o których nawet nie chce mi się wspominać ;-P&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby to się jeszcze kończyło w dniu porodu... Ale nie, gdzieżby dało odpocząć! Od nowa bóle pleców, ciągnięcie szwów, ohydnie luźny brzuch... Zamienił stryjek ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nic to, myśli świeżo upieczona mama - minie połóg, będzie lepiej. Lepiej nie mówić... Niby szwy już nie ciągną, brzuch jakby mniejszy ale w międzyczasie dziecko urosło i przysłowiowy krzyż pęka od schylania się do łóżeczka, przewijania, kąpania itp. Nie wspomnę już o barkach, które drętwieją od prób "bezdotykowego objęcia" śpiącej bestii (każde szturchnięcie może go wybudzić i ryk), a przecież jakoś spać trzeba... No i kolana... Ach, te kolana umęczone zabawami na podłodze, raczkowaniem dla towarzystwa, kucaniem z młodym na rekach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego o tym wszystkim piszę? Dlatego, że zdecydowanej większości tych rzeczy możemy uniknąć. Poważnie!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-t1y-O4aVjBw/TXPzZXQ690I/AAAAAAAAAJs/9_ECghc-jJM/s1600/468325_SPINE_CURVES_OF.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh3.googleusercontent.com/-t1y-O4aVjBw/TXPzZXQ690I/AAAAAAAAAJs/9_ECghc-jJM/s320/468325_SPINE_CURVES_OF.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zacznijmy od popularnej dolegliwości: bólu pleców. Najczęstsza ich przyczyna to columna vertebralis, czyli dobrze wszystkim znany kręgosłup. Warto wiedzieć, że kręgosłup to świetnie zaplanowana machina do przenoszenia ciężarów, trzeba tylko wiedzieć, jak jej użyć ;-) Można powiedzieć, że to taki jeden wielki resor, składający się części twardych (kręgów) naprzemiennie z miękkimi (dyskami). Myślę, że 4 kręgosłupy spokojnie utrzymałyby średniej wielkości samochód, nie czyniąc tym faktem szkody ani sobie, ani samochodowi ;-) Dlaczego więc 10-kilogramowy GNOM powoduje przeciążenia - spytacie? Ano dlatego, że ogromna wytrzymałość kręgosłupa ma miejsce tylko w jednej pozycji - WYPROSTOWANEJ, czyli takiej w jakiej stworzył nas sam Najwyższy (tudzież doprowadziła ewolucja - jak kto woli.) No to teraz rachunek sumienia. Szczerze (jak na rowerze), kto usypia malucha chyląc się nad łóżeczkiem? No kto??? A kto wyciąga młode z wanny w pozycji przecinka? A może na sali jest ktoś, kto sprząta zabawki bez schylania się (niech rzuci wtedy kamień, bo ja sama w tej kwestii czuję się winna).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak więc sobie radzić w codziennych sytuacjach? Czy jest dla nas ratunek? Jest :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1) Usypianie: włóż dzidźka do łóżka, postaw sobie obok krzesło, jak trzeba pogłaskać małą bestię to rób to (wygodnie rozparta na krześle) ;-) Jeżeli Twoje dziecko usypia na rękach - ok, przytul je i pospaceruj po mieszkaniu, jak chcesz, pobujaj - tutaj kluczem jest utworzenie z młodym jednej bryły (doklejenie go/jej do siebie), a same ruchy bujania maja pochodzić z twoich nóg. Uwaga! Grzechem jest nachylanie się i robienie z własnych rąk huśtawki - zabójstwo dla dysków.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-sIGhmnZXqko/TXPzlF8X-EI/AAAAAAAAAJw/IAsVQgMJFRg/s1600/bla.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh3.googleusercontent.com/-sIGhmnZXqko/TXPzlF8X-EI/AAAAAAAAAJw/IAsVQgMJFRg/s320/bla.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2) Kąpiel: włóż bestię do wanny, a sama uklęknij obok opierając się ciałem o brzeg wanny. Jeżeli kąpiesz w wanience stojącej na podłodze (jak ja) usiądź na piętach wypinając pupę do tyłu - w tej pozycji może nie jest najwygodniej dla kolan, ale za to kręgosłup jest bezpieczny. Żeby bezboleśnie wyjąć potomka z "poziomu 0" do "poziomu pralka" chwyć go będąc jeszcze na dole i podnieś się z nim z kucek na prostym kręgosłupie. Jeżeli taki sposób wydaje ci się dziwny, możesz zrobić to metodą klasyczną - nachylając się, ALE pamiętając o jednej zasadzie: wypiętej pupie ;-P Tak, brzmi dziwnie, jednak wypięcie pupy powoduje ustawienie kręgosłupa w naturalnie wyprostowanej pozycji, a więc nagle jest on w stanie przenieść kilkaset kilo bez szwanku. O tej zasadzie od dawna wiedzą sztangiści!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3) Zabawa na podłodze: znów kluczem są tutaj proste plecy. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że po turecku, czy z prostymi nogami długo przy prostych plecach nie wytrzymasz. Najsensowniejsze wydają się częste zmiany pozycji, klęk, siad na piętach, siad z boku pięt... Naszym wrogiem jest tu czas. Gdy czujesz dyskomfort w jakiejś pozycji, po prostu ją zmień. Ciało jest mądre i daje znaki, co jest dla niego dobre, a co nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy przesadzę z zabawą z młodym staram się stosować zasadę przeciwności. Np.: za długo się nachylałam nad bączkiem i czuję "coś" w krzyżu, wstaję i parę razy odchylam się do tyłu. Metodą dedukcji, skoro zgięcie spowodowało mój ból, to zgięcie w przeciwną stronę powinno go cofnąć, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-9jTuSD2CT3s/TXP5qvSLQhI/AAAAAAAAAJ0/6u67DClQhFw/s1600/00387545.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="228" src="https://lh5.googleusercontent.com/-9jTuSD2CT3s/TXP5qvSLQhI/AAAAAAAAAJ0/6u67DClQhFw/s320/00387545.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Oczywiście ideałem byłoby znalezienie 3 razy w tygodniu czasu na mamine ćwiczenia, czy choćby basen, niestety mnie ta sztuka jeszcze się nie udała. Nie oznacza to jednak totalnego lenistwa. Ćwiczenia można wpleść niemal w każdą codzienną czynność. Taki spacer. Mogę iść jak fleja, albo obrać sprężysty, wojskowy krok i popracować tym samym nad własnymi pośladkami. Zabawa z młodym - mogę włączyć śpiewające wiaderko i klikać w necie albo włączyć Franka Sinatrę i odtańczyć z nim "Come fly with me" etc. etc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednym słowem, Drogie Mamy, wszystko zależy od nas.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdrówka życzę na wiosnę!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;---&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z poradnika młodego fizjoterapeuty:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.badz-zdrow.pl/metody.htm"&gt;K&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.badz-zdrow.pl/metody.htm"&gt;rótko o metodach fizjoterapeutycznych &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bazy certyfikowanych terapeutów specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kręgosłup: &lt;a href="http://mckenzie.pl/terapeuci-certyfikowani.html"&gt;metoda McKenziego&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bóle/urazy/kręgosłup: &lt;a href="http://cyriax.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=17&amp;amp;Itemid=13"&gt;Medycyna Ortopedyczna wg Cyriaxa&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-1205065105901938946?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/1205065105901938946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/03/fizjo-gadki-o-zdrowiu-mamy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/1205065105901938946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/1205065105901938946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/03/fizjo-gadki-o-zdrowiu-mamy.html' title='Fizjo-gadki, o zdrowiu mamy'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-t1y-O4aVjBw/TXPzZXQ690I/AAAAAAAAAJs/9_ECghc-jJM/s72-c/468325_SPINE_CURVES_OF.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-6973837741816674500</id><published>2011-02-06T15:09:00.004+01:00</published><updated>2012-01-08T10:16:57.270+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziecko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stopy'/><title type='text'>Fizjo-gadki, zdrowy dzieć to podstawa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z okazji pierwszych urodzin naszego Gnoma zadzwoniła babcia i zatroskanym głosem orzekła: "wiesz, on zaraz zacznie chodzić - musisz mu kupić byty ze specjalną wkładką, stopę trzeba odpowiednio kształtować", z kolei druga babcia wciąż nie może zrozumieć, dlaczego my - wyrodni rodzice nie kupiliśmy młodemu chodzika, bo przecież to taki fajny wynalazek - wszystkie dzieci powinny być w chodzikach, bo łatwiej im się poruszać...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TU6p2LmB8OI/AAAAAAAAAJc/MI9m_-REsYU/s1600/slackline6.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TU6p2LmB8OI/AAAAAAAAAJc/MI9m_-REsYU/s320/slackline6.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cóż, co 10 lat zmienia się podejście do wychowania oraz definicja zdrowia, więc być może to, co dziś jest uważane za dobre, jutro zostanie okrzyknięte zupełnym bezsensem ale COŚ z dzieckiem robić trzeba. JAKIEŚ buty musi mieć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Osobiście postrzegam to tak: nauka chodzenia dla niemowlaka jest tym, czym dla nas byłoby stąpanie po linie na wysokości pierwszego pietra. Dziecko robi to pierwszy raz w życiu! Pewnie zadziwione jest faktem, że te dwa dziwne przedmioty na dole to jego nogi i że te nogi mogą do czegoś służyć. ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konia z rzędem temu, kto chciałby chodzić po linie w butach narciarskich (jak ktoś jednak chce spróbować to na priva chętnie puszczę kontakt do siebie - kolejny pacjent zawsze w cenie ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak zgodnie z teorią o dobroczynności sztywnych wkładek/zapiętków itp. powinniśmy lepiej czuć się w sztywnych butach. Powinno nam być wygodniej. W końcu to przecież zdrowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Tiaaa... Na szczęście każdy jest kowalem (w tym wypadku) swojego dziecka i można postępować inaczej. Buty? Zbędny wynalazek - po domu na bosaka albo w skarpetkach z ABSami. Nota bene to dobra rada dla nas wszystkich. Chcesz być zdrowszy - chodź na bosaka!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem jednak trzeba wyjść na zewnątrz, powiecie. Tutaj zaczynają się schody, gdyż 90% rynku obuwniczego to usztywniane "koszmarki" za grubą kasę :-/&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od czego jednak mamina samopomoc? Oto kilka dziecięcych bucików odpowiadających potrzebom małej stópki (czyli udających, że ich nie ma):&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;zwykłe &lt;a href="http://allegro.pl/listing.php/search?string=tenis%C3%B3wki+dzieci%C4%99ce&amp;amp;category=11763&amp;amp;sg=0&amp;amp;order=p&amp;amp;change_view=1"&gt;chińskie tenisówki&lt;/a&gt; za parę zł z bazaru, miękkie, tanie i dobre (wada: w zimie bezużyteczne,)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;buciki z &lt;a href="http://www.deichmann.pl/site/pl/catalog.php?category=0060157100000551"&gt;Deichmanna&lt;/a&gt; - już za 50zł da się kupić coś sensownego na wiosnę - jesień&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.stonz.pl/"&gt;Stonzy&lt;/a&gt; - mercedes wśród bucików, drogie ale uniwersalne (wada: latem się nie sprawdzą, drogie).&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;A co jak młode jeszcze nie chodzi? Może włożyć w chodzik, to zacznie? Jasne! A jak nie&amp;nbsp; umie pływać to włóżmy je w kółko, na pewno się nauczy - w końcu i to woda, i to woda. Albo lepiej - jak nie umie siusiać do nocnika to wsadźmy je do sedesu - szybciej załapie, że tam się robi, bo nie będzie miało wyjścia (dosłownie) :-/&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z punktu widzenia fizjoterapeuty, skoro nie chodzi, to pewnie jeszcze nie jest na to gotowe. Może jakaś struktura jeszcze się nie wykształciła? Może stawy nie są na tyle ukształtowane, żeby unieść 10kg "szczęścia"? Może mięśnie nie są jeszcze wystarczająco silne? Nie wiem. Wiem, że moje dziecko preferuje chód "na czterech". Wiem również, że matka natura tak zaplanowała rozwój malucha, żeby wszystko "grało" aż do śmierci. Dlaczego więc ja jako rodzic miałabym zmieniać ten proces? Po co przymuszać młode do przyjmowania pozycji, których jeszcze przyjmować samo nie chce? W tym momencie już słyszę głosy mam: "ale ona uwielbia być stawiana!", "on lubi swój chodzik, jest w nim taki szczęśliwy!", "przecież jakby mu było źle - to by płakał!". Bla, bla, bla... Lubi, bo jej pokazałaś, cieszy się, bo chodzik zrobił za niego robotę, a on już nie musi się męczyć, nie płacze, bo nie ma powodu - góra przyszła do Mahometa, a nie na odwrót. Prawidłowy rozwój związany jest z wysiłkiem fizycznym. Dziecko tysiąc razy upada po to, żeby później stabilnie stanąć. Czy wiecie, że okres raczkowania to jedyny moment w życiu, gdy spędzamy kilkaset godzin w podporze na rękach? Taki trening nie powtórzy się już NIGDY! Dlaczego więc zabierać to dziecku, pakując je w chodzik? Ja nie zamierzam. Amen.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ogóle fizjoterapeutyczne dziecko ma przerąbane. Basen od 2. miesiąca życia (nawet z katarem), ćwiczenia dla wyrównania problemów rozwojowych (nawet tych wyimaginowanych), ograniczona liczba zabawek, 4-godzinne spacery etc... etc...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TU6lI8jiusI/AAAAAAAAAJU/qlwG5_CkAx8/s1600/baby_genius.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TU6lI8jiusI/AAAAAAAAAJU/qlwG5_CkAx8/s320/baby_genius.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę jednak, że ogólnie młody nie może narzekać. Okazuje się, że ciepłe i opiekuńcze zachowanie jest zachowaniem dobroczynnym. Weźmy takie chusty. Zacny trend :-) Dziecko w prawidłowej pozycji, bezpieczne i bujane. Czuje ciepło mamy, jej zapach, słyszy jej oddech, bicie serca. Dlaczego to takie ważne? Dlatego, że w każdej minucie życia kształtuje się mózg naszego maluszka, rozrastają się komórki nerwowe, powstają nowe połączenia. Ten proces ma nawet swoją nazwę - to PLASTYCZNOŚĆ. Przez to, jak traktujemy malucha, mamy wpływ na to, jakie połączenia powstaną i jak komórki będą się rozrastać. Poważnie!!! Szczególnie kołysanie jest ważne, dzięki niemu odpowiednio kształtuje się &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Przedsionek_%28anatomia%29"&gt;układ przedsionkowy&lt;/a&gt; stanowiący bazę dla wszelkich dalszych struktur odpowiedzialnych za poruszanie się człowieka. Poprzez układ przedsionkowy tworzymy pierwszą - bazową więź: ja - Ziemia, czyli ja kontra grawitacja. Jeżeli dziecko nie odnajdzie się w przestrzeni, nie utworzy tej pierwszej, pierwotnej więzi, nie będzie w stanie nawiązać żadnych następnych: ja - moja ręka, moja noga - moja głowa, ja - rodzina, a w końcu ja - społeczeństwo. Sic! To jest aż tak ważne!!! Także drogie mamy i drodzy tatusiowie, noście dzieci! Kołyszcie je, przytulajcie i ściskajcie! Odwdzięczą się na starość (dzięki zbudowanej więzi może nie oddadzą nas do domu starców ;-)))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;---&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Porady cioci Asi ;-)&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;But nadaje się do noszenia przez dziecko, jeżeli da się go w rękach zwinąć w rulonik - jest miękki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;jeżeli MUSISZ (bo się udusisz) mieć chodzik, kup taki, który dziecko pcha, a nie siedzi w środku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;żeby dobrze wiązać dziecko w chuście warto skorzystać z instruktażu &lt;a href="http://forum.gazeta.pl/forum/w,44603,95906127,,Doradcy_chustowi_LISTA.html?v=2"&gt;doradcy chustowego&lt;/a&gt;,&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;jeżeli nie jesteś pewna, czy twoje dziecko rozwija się prawidłowo, skorzystaj z porady fizjoterapeuty dziecięcego (ja ufam &lt;a href="http://www.ndt-bobath.pl/index.php?pID=find"&gt;terapeutom NDT Bobath&lt;/a&gt;.)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-6973837741816674500?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/6973837741816674500/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/02/fizjo-gadki-zdrowy-dzic-to-podstawa.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/6973837741816674500'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/6973837741816674500'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/02/fizjo-gadki-zdrowy-dzic-to-podstawa.html' title='Fizjo-gadki, zdrowy dzieć to podstawa'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TU6p2LmB8OI/AAAAAAAAAJc/MI9m_-REsYU/s72-c/slackline6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-7884371748116085164</id><published>2011-01-09T16:53:00.003+01:00</published><updated>2011-07-23T17:47:46.048+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziecko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='żywienie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jaglana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kasza'/><title type='text'>Kasza - jedzenie dla ubogich (?)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://raisingchildren.net.au/verve/_resources/section_baby_nutrition.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://raisingchildren.net.au/verve/_resources/section_baby_nutrition.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzieci jedzą kaszki. Oczywista oczywistość. Kaszki kukurydziane, ryżowe, manną... I tu zonk, bo w zasadzie na tych trzech kończy się oferta przeciętnego sklepu. Konia z rzędem temu, kto w zwykłym sklepie znajdzie chociażby kaszę owsianą, nie wspominając o orkiszowej, czy jaglanej. Dodatkowo "mainstreamowe" kaszki zazwyczaj wzbogacone są w mleko i obowiązkowo w cukier i aromaty. Co więc robi mama napalona na zdrową żywność, uważająca biały cukier za źródło całego zła na tym świecie? Oczywiście wchodzi na Allegro ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie trzeba długo szukać, aby zapoznać się z produktami takich firm, jak &lt;a href="http://www.holle.com.au/"&gt;Holle&lt;/a&gt; czy chociażby linia Babydream popularnego &lt;a href="http://www.rossmann.de/"&gt;Rossmana&lt;/a&gt; ale [uwaga] w tym drugim produkty bez mleka i cukru wypuszczane są tylko na rynek niemiecki, więc my - Lachy musimy je kupować tak jak proszki, od pośredników.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No więc skoro jednak DA SIĘ kupić kaszkę inną, niż trzy wymienione we wstępie, to czemu nie?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idąc tym tokiem myślenia podawałam młodemu tylko produkty z pełnego przemiału, bez cukru (ofkors) i różnorodne (orkisz, jaglana, owsiana, musli itp.). Tutaj mała dygresja, dlaczego tak kocham kaszę jaglaną? Jest to kasza nazywana czasami kaszą wojenną, jest najbogatsza w składniki odżywcze, dzięki niej wielu ludzi przetrwało wojnę - dlatego koniecznie chciałam, żeby młody jadł właśnie taką. [ dygresja od dygresji: Tak sobie jednak myślę, że podczas wojny musiała być tańsza...]&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pudełko "dobrej" kaszki kosztuje około 14zł (+ ewentualna wysyłka, jeśli musimy kupować przez net). Czego się jednak nie robi dla zdrowia dziecka... Może i się robi, ale prawa natury są nieugięte i spożycie z miesiąca na miesiąc rośnie&amp;nbsp; osiągając w pewnym momencie poziom krytyczny (nazwijmy go roboczo poziomem CD - jak Czarna Dziura, jaką z pewnością ma mój syn w żołądku), co zmusza rodzicieli do poszukiwania źródeł energii zastępczej dla sektora gospodarstwa domowego, jakim jest pan Mały Głód.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zawsze niezastąpione są konsultacje z zaprzyjaźnionymi mamami. Wystarczy jeden telefon, aby dowiedzieć się że:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a) kasza manna jest tania i dobra,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;b) można kupić manną orkiszową, będzie tanio, dobrze i zdrowo,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;c) można kupić zwykłą kaszę jaglaną, zmielić w młynku i wyjdzie prawie manna jaglana !!! [uwaga, trzeba długo gotować i docelowo nie stworzy w mleku idealnej zawiesiny, jak ta po 13zyla],&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;d) z owsianą j.w. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;e) jeśli dziecko je łyżeczką można zwykłą jaglaną ugotować z owocami i podać, wychodzi pyszne - wiem, bo podjadam.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.culinate.com/hunk/40393" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://www.culinate.com/hunk/40393" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz mały kosztorys:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kaszki Holle vs kasza manna orkiszowa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Holle: 14zł za opakowanie, a w nim 10 porcji po 25g --&amp;gt; jedna butla = 1,40pln&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Manna orkiszowa: 7zł za 500g, a w nim 50 porcji (jest cięższa i daje się jej mniej) --&amp;gt; butla = 0,14gr&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy jest nad czym rozmyślać? Jak dla mnie nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc od pamiętnej rozmowy na linii Gdańsk-Warszawa młody wcina "jedzenie dla ubogich" i wiecie co? Lepiej śpi! :-P&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;---&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla tych, co boja się gotowania - przepis na kaszę manną "na lenia" (ok, ja tak robię)&lt;br /&gt;1) kup kaszę manną błyskawiczną (jest nawet jedna bez gotowania, ale ja i tak trochę gotuję)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2) znajdź garnek wielkości głowy Twojego dziecka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3) napełnij go do połowy wodą i zagotuj tą wodę&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4) jak się zagotuje, wsyp 3 miarki (takie od mleka, albo 3 czubate łyżeczki) kaszy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5) chwilę pogotuj (tyle, ile zajmie Ci pomyślenie o najprzystojniejszym mężczyźnie świata)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6) zostaw w spokoju do momentu karmienia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak chcesz nakarmić:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1) wymieszaj to, co zostawiłaś wcześniej na kuchni&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2) podgrzej, jak trzeba (ja leję do butli 270ml, bo tyle zjada i podgrzewam w mikrofali)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3) dodaj stosowną ilość mleka, jakie je Twoje dziecię (u mnie 9 miarek)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4) wymieszaj, podaj, zapomnij.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja gotuję około 18.00 taką porcyjkę i starcza mi to na dwa podania: wieczorne i poranne.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-7884371748116085164?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/7884371748116085164/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/01/kasza-jedzenie-dla-ubogich.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/7884371748116085164'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/7884371748116085164'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2011/01/kasza-jedzenie-dla-ubogich.html' title='Kasza - jedzenie dla ubogich (?)'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-2508025756596381316</id><published>2010-12-20T22:01:00.003+01:00</published><updated>2011-07-23T17:47:25.959+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chiny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieluszki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieluchy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupy'/><title type='text'>I ♥ China</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poważnie. Uwielbiam Chiny, a dokładniej zakupy w Chinach. Czy raz na miesiąc wsiadam w samolot i daję upust swoim potrzebom? Nic z tych rzeczy. Siadam sobie za to wygodnie przed monitorem i na spokojnie wędruję uliczkami chińskiego eBaya w poszukiwaniu egzotycznych (lub nie) produktów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystko zaczęło się od pieluszek wielorazowych, które w Polsce kosztują około 50zł za sztukę, a miły pan z Chin bez problemu wysyła mi takową pieluszkę za 15zł z przesyłką!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem poszło już z górki. Skoro są tam tanie pieluszki, to może znajdę i tanie rajstopki (koszulki/kurtkę/buty/etui na telefon - niepotrzebne skreślić).&amp;nbsp; No i znajduję :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla niedowiarków przedstawię kilka wyjątkowo kłujących w oczy przykładów:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla naszych maluchów panty:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chiny: &lt;a href="http://cgi.ebay.pl/Brand-New-Baby-Toddler-Boys-Girls-Leggings-Tights-Pants-/250730163572?pt=US_Baby_Toddler_Unisex_Clothing&amp;amp;hash=item3a60aead74"&gt;12zł z przesyłką&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polska: &lt;a href="http://allegro.pl/legginsy-panty-rajstopki-getry-dzieciece-80-i1377975718.html"&gt;19,50zł z przesyłką&lt;/a&gt; - najtaniej na Allegro!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla małej elegantki &lt;b&gt;zegarek Hello Kitty&lt;/b&gt;:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chiny: &lt;a href="http://cgi.ebay.pl/Brand-new-hello-kitty-Pink-watch-/180601652387?pt=LH_DefaultDomain_0&amp;amp;hash=item2a0cb284a3"&gt;9zł z przesyłką &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polska: &lt;a href="http://allegro.pl/hello-kitty-hannah-montana-zegarek-warszawa-i1359935696.html"&gt;16zł z przesyłką&lt;/a&gt;, a ten był najtańszy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla starszej lubiącej sporty bluza North Face:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chiny: &lt;a href="http://cgi.ebay.pl/New-North-Face-Womens-Fleece-black-Jacket-all-Size-/320633171417?pt=US_CSA_WC_Outerwear&amp;amp;var=&amp;amp;hash=item76bfb33a7f"&gt;90zł z przesyłką&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polska: może ktoś znajdzie taką samą (za 90zł!)?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I na koniec mój faworyt! Najdziwniejsze buty świata - Fivefingers:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla podniesienia dramatyzmu chwili nie podam cen, po prostu otwórzcie linki i zwróćcie uwagę, na fakt, iz cena w polskim sklepie jest promocją!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://cgi.ebay.pl/VIBRAM-Fivefingers-SPRINT-shoes-men-Five-fingers-/110614971919?pt=LH_DefaultDomain_0&amp;amp;hash=item19c12a860f"&gt;Fivefingers from China&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.five-fingers.pl/classic_meskie-p57.html"&gt;Fivefingers from China + pośrednicy&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby było jasne, nie mam zamiaru ich kupić ale znam takich, którzy to zrobili. Pozwólcie, że nie wypowiem się na temat walorów estetycznych ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako fizjoterapeuta mogę jedynie zadumać się nad faktem wydawania kupy kasy na coś, co można mieć za free po prostu chodząc boso...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystko pięknie, powiecie, ale jak bez znajomości chińskich "robaczków" odnaleźć się na ich stronach? Jest i na to sposób (tak, podam go).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1) Otwieramy stronę &lt;a href="http://ebay.pl/"&gt;eBay.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2) Szukamy po prawej stronie na górze linku &lt;a href="http://shop.ebay.pl/ebayadvsearch/"&gt;wyszukiwanie zaawansowane &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3) Podajemy przedmiot, który chcemy znaleźć po angielsku (przyda się elementarna znajomość tego języka, żeby nie kupić za 100zł nowego Mercedesa, a po miesiącu przekonać się, że kupiliśmy wycieraczki DO Mercedesa)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4) Zjeżdżamy prawie na sam dół strony do sekcji "Lokalizacja" i zaznaczamy opcję "pokaż tylko przedmioty znajdujące się w" i tu wybieramy Chiny lub Hongkong&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5) Klikamy "wyszukaj"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6) Delektujemy się zakupami nad szklanką gorącej herbaty :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oki, powiecie, tylko jak za to zapłacić? Da się i to całkiem łatwo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzeba zalogować się na stronie &lt;a href="http://www.paypal.pl/pl"&gt;PayPal.pl&lt;/a&gt; i podążać za ich instrukcjami (łatwe!!!). eBay automatycznie poprosi nas o połączenie ich konta z kontem PayPala i zasadniczo to wszystko...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od lat robię zakupy za granicą. Osobiście uważam, że są bezpieczniejsze, niż w Polsce (eBay ma zdecydowanie lepszy program ochrony kupujących). Jedynym mankamentem jest działanie Poczty Polskiej. Co tu dużo mówić, giną przesyłki i tyle. Trzeba się z tym liczyć i nie zamawiać "na dzieńdobry" towarów za grubą mamonę. Małymi kroczkami do celu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tym optymistycznym akcentem kończę i życzę udanych zakupów!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-2508025756596381316?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/2508025756596381316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/12/i-china.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/2508025756596381316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/2508025756596381316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/12/i-china.html' title='I ♥ China'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-7066517005573978034</id><published>2010-11-02T11:51:00.001+01:00</published><updated>2011-07-23T16:56:15.168+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='continuum'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Mieć pewność, że dobrze czynię - o mądrej książce słów parę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Będąc w ciąży przeczytałam chyba wszystkie dostępne na rynku "podręczniki" wychowania dziecka. Zapoznałam się z anatomią niemowlaka, skokami rozwojowymi, opanowałam podstawowy zestaw chorób (objawy i leczenie), a nawet metody reanimacji małego dziecka - na wszelki wypadek. Oczywiście zapoznałam się również z wiodącymi trendami co do metod wychowawczych. Różnicowanie płaczu, nauka samodzielnego zasypiania, uspakajanie "na suszarkę" - zapewniam was, że przerobiłam w zasadzie wszystko. Jak to jednak bywa, życie zrewidowało tę wiedzę, a Mała Krzycząca Glizda, zowiąca się moim synem i tak robiła co chciała, nie dając się ująć w żadne naukowe ramy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TM_q-gxmIvI/AAAAAAAAAI0/UQWr5KewURY/s1600/4_norm.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TM_q-gxmIvI/AAAAAAAAAI0/UQWr5KewURY/s320/4_norm.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;Skończyło się na tym, że po kolei złamane zostały wszelkie zasady, począwszy od samodzielnego zasypiania, skończywszy na noszeniu zawsze i wszędzie. No bo czy jest coś słodszego od maluszka zasypiającego w twoich objęciach? Najpierw nieco wierzga, przerzuca główkę na boki, trochę sapie, potem słodko mruczy, aż w końcu śpi jak ...niemowlę :-) Skoro mi to sprawia przyjemność, jemu również to dlaczego jest to tak niemile widziane? Mądre książki każą zostawiać malucha samego w łóżeczku - niech się uczy zasypiać SAM! Albo noszenie. "Nie noś go, bo się przyzwyczai!" "Roznosisz i bedzie problem!" No faktycznie problem, w końcu&amp;nbsp; na ulicy ciągle widuję matki noszące swoich 18-letnich synów, pewnie się przyzwyczaili. ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogólnie jakoś tak mi to wszystko nie pasiło...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odpowiedź przyszła dopiero niedawno i nie była zawarta w żadnym poradniku, czy innej naukowej dysertacji. Było to &lt;a href="http://www.mamania.pl/ksiazki/w-glebi-kontinuum,4"&gt;"W głębi kontinuum"&lt;/a&gt; Jean Liedloff. Autorka przez wiele miesięcy żyła wśród plemienia Indian o dziwnej nazwie. Obserwowała tam "pierwotne" relacje między matkami, a ich dziećmi, "dzikie" sposoby wychowawcze i ich efekty. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest, że dzikie dzieci bez problemu uczestniczą w pracach plemienia, a naszym zachodnim trzeba wszystko nakazać? Albo taka myśl: jak to możliwe, że dziecko ma niestrawność po mleku własnej matki? Przecież gdyby tak miało być, nasz gatunek wymarłby tysiące lat temu! Czy widział ktoś szczeniaka z kolką? Albo małe kocię, które tak wkurza matkę - kocicę, że ta zostawia go i na piętnaście minut "daje sobie odetchnąć" od młodego? No ja nie widziałam. Znaczy się widziałam, ale nie w świecie zwierząt. Tylko u tzw. cywilizowanych ludzi macierzyństwo to trud, a matce zaleca się wkładanie stoperów do uszu, żeby nie słyszała RYKU swojego własnego dziecka (serio, taką poradę znalazłam w jednym z najpopularniejszych poradników dla matek!).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"W głębi kontinuum" mówi właśnie o tych rzeczach, o bliskości, zrozumieniu dziecka, o tej magicznej więzi łączącej matkę z dopiero co narodzonym małym człowiekiem. Dzięki tej książce zrozumiałam również, co się stało w szpitalu. Dlaczego poród był tak strasznie traumatyczny, dlaczego Młody wył jak potępieniec, a ja nic nie czułam... Wszystkie "dlaczego" stały się dla mnie jasne i czytelne - nie mogło być inaczej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze, że choć na polu noszenia nie dałam ciała. Chusty są trendy i bawić się w kangura wręcz wypada.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedyne, czego żałuję, to że nie przeczytałam tej książki wcześniej, przed narodzinami dziecka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powiem więcej, gdybym miała wybrać jedną rzecz, którą TRZEBA przeczytać w ciąży, byłoby to "W głębi kontinuum". Kurs pierwszej pomocy znajdziecie w necie ;-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-7066517005573978034?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/7066517005573978034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/11/miec-pewnosc-ze-dobrze-czynie-o-madrej.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/7066517005573978034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/7066517005573978034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/11/miec-pewnosc-ze-dobrze-czynie-o-madrej.html' title='Mieć pewność, że dobrze czynię - o mądrej książce słów parę'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TM_q-gxmIvI/AAAAAAAAAI0/UQWr5KewURY/s72-c/4_norm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-8073058680501656269</id><published>2010-10-21T14:35:00.000+02:00</published><updated>2010-10-21T14:35:01.365+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieluchowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziecko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieluszki'/><title type='text'>Pieluszka niepoprawna politycznie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TMAxGq8vm1I/AAAAAAAAAIg/aL3k_ZVzldQ/s1600/DSC02812maly.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TMAxGq8vm1I/AAAAAAAAAIg/aL3k_ZVzldQ/s320/DSC02812maly.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A więc stało się. Jedziemy w zasadzie tylko na wielorazówkach. Mozolna to była droga, bo zaczęło się latem od dwóch pożyczonych kieszonek* firmy &lt;a href="http://www.wonderoos.com/"&gt;Wonderos&lt;/a&gt;, z którymi szło jak po grudzie. Po pierwsze ładne to one nie były, po drugie, dwie sztuki na początek to zdecydowanie za mało, po trzecie &lt;a href="http://ekomaluch.pl/wonderoos-pieluszka-z-kieszonka,p764,l1.html"&gt;69zł&lt;/a&gt; za coś, co mi się nawet nie podoba uważałam za lekką przesadę. W tzw. międzyczasie próbowałam używać tradycyjnej tetry ale składanie jej w origami i przebieranie ciągle zasikanego dziecka również nie wchodziło w grę (pomijam fakt, iż syn mój, zwany Smalczykiem nie mieści swojej zadniej części ciała w standardowy rozmiar tetry...). Już miałam się poddać, kiedy koleżanka wypowiedziała brzemienne w skutki słowa: "wiesz, jest jeszcze chiński eBay...". No i zaczęło się...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Chiński eBay pęka w szwach od wielorazowych pieluszek-kieszonek. Są one dostępne we wszelkich kolorach i z różnych materiałów. Sprzedawcy prześcigają się w promowaniu swoich produktów. A wiecie, co jest najlepsze? Taką "kieszonkę" można ustrzelić (pamiętacie &lt;a &amp;nbsp;&amp;nbsp;="" &amp;nbsp;="" href="http://www.snajper.net/?ref=yoasiabe" target="blank " title="Allegro eBay - darmowy snajper aukcyjny"&gt;&lt;img &amp;nbsp;="" alt="program do Allegro eBay" border="0" src="http://www.snajper.net/images/Snajper_logo_ramka_s" style="vertical-align: middle;" /&gt;&lt;/a&gt;) już za 9zł z wysyłką!!! Nie ekscytujmy się jednak zanadto, gdyż średnia strzałów oscyluje raczej w okolicy 13-15zł, a bez łaski (czyli bez licytacji) kupujemy średnio po 18zł z przesyłką. Tanio, prawda? ;-)&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pewnie teraz zastanawiasz się, jak jest z jakością takiej taniej chińszczyzny i czy jest ona zrobiona z materiałów bezpiecznych dla dziecka? Co wrażliwsi zadumają się nawet nad losem małych chińskich dzieci szyjących te cuda. W końcu powszechnie wiadomo, że jak coś jest z Chin to &lt;b&gt;na pewno&lt;/b&gt; zostało zrobione przez małe bezbronne kruszynki zabrane siłą z ich rodzinnych domów... Podążając tym tokiem myślenia, w Chinach musiały by mieszkać tylko małe bezbronne dzieci, bo przecież ktoś musi wytwarzać te wszystkie dobra z napisem &lt;i&gt;Made in China&lt;/i&gt; (konia z rzędem temu, kto znajdzie coś polskiego np. w sklepie z artykułami gospodarstwa domowego czy w innym supermarkecie - nawet czosnek maja tańszy i więcej...). Tak więc założyłam, że od chińszczyzny uciec się nie da, więc być może warto się z nią zaprzyjaźnić?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TMAxWGtqYWI/AAAAAAAAAIk/0NMYZdidjtA/s1600/DSC02877.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="228" src="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TMAxWGtqYWI/AAAAAAAAAIk/0NMYZdidjtA/s320/DSC02877.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Co do jakości pieluszek musiałam zasięgnąć porady eksperta (niestety [jeszcze] nie znam się na wszystkim ;-))) Padło na koleżankę obeznaną w rynku pieluch wielorazowych. Po dogłębnym obejrzeniu, sprawdzeniu składu surowcowego, wywinięciu na lewą, prawą i znów na lewą stronę orzekła, iż &lt;b&gt;chińska kieszonka nie różni się niczym od tzw. firmówek&lt;/b&gt;. Jupiii! Dobrze zainwestowane 150zł :-)))&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ekspert ekspertem, a mama mamą. Zaczęłam testy. Początkowo zakładałam je w sposób tradycyjny: w kieszonkę szedł wkład i całość lądowała na pupie Młodego, a po zmoczeniu do kosza, a raczej wiadra na brudy. Jak chcesz się bawić w pieluchy wielorazowe, będziesz potrzebować wiadra - strasznie śmierdzi to&amp;nbsp; to po użyciu, a do prania jakoś przeczekać trzeba. Sposób ten jest fajny ale generuje duże zużycie kieszonek, które jednak dość długo schną.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przy drugim podejściu używałam jednej kieszonki na dwa razy - najpierw z wkładem włożonym luzem, a później wkład szedł do kosza, a w kieszonce lądowała zwykła tetra zwinięta w prostokąt.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Najlepsze rozwiązanie przyszło jednak na końcu. Odrzuciłam całkowicie oryginalne wkłady, zamiast których umieszczałam zwykłą tetrę złożoną w prostokąt, a na niej (dla wrażenia suchości) kawałek polaru**. Tak robię do dziś. Średnio zużywam 3-10 pieluszek tetrowych dziennie i 2-3 kieszonki. Ilość zużycia zależy od tego, ile razy uda mi się Młodego "odsikać" na sedesie. Rekord stanowiła jedna kieszonka i dwie tetry na dzień :-)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TMAxqp5NfII/AAAAAAAAAIo/dkxk0HQz-po/s1600/DSC02911.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TMAxqp5NfII/AAAAAAAAAIo/dkxk0HQz-po/s200/DSC02911.jpg" width="190" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Powiem tak, gdybym wcześniej wiedziała o istnieniu chińskich kieszonek, pieluchowałabym tak Małego od samego początku... Jestem zachwycona, można powiedzieć, że wsiąkłam w to (polowanie na staniki zamieniłam na polowanie na pieluszki). Za każdym razem, jak ubieram Młodego w lamparta, krówkę, czy innego tygrysa serce mi rośnie :-)&lt;br /&gt;Niestety mojego entuzjazmu nie podziela reszta rodziny... Przecież pampersy to taki wspaniały wynalazek! No i to pranie co drugi dzień, rozwieszone pieluchy - jak za króla Ćwieczka. Nic to, że ładne, nic, że ekologiczne, nic, że dziecko szybciej uczy się korzystać z nocnika, nic to...&lt;br /&gt;Na szczęście to rodzice mają moc decyzyjną w kwestiach dziecinnych i musieli się przyzwyczaić...&lt;br /&gt;---&lt;br /&gt;* kieszonka - rodzaj pieluszki wielorazowej wykonany w formie kieszonki, z zewnątrz nieprzemakalnej, a w środku mięciutkiej (z polaru lub mikrofibry), do kieszonki wkłada się wkładkę zazwyczaj dołączoną w zestawie&lt;br /&gt;** najtańszy sposób na polarowe wkładki: zakup &lt;a href="http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/00070489"&gt;kocyka z Ikei&lt;/a&gt; za 5,79zł i pocięcie go na kawałki pożądanej wielkości&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-8073058680501656269?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/8073058680501656269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/10/pieluszka-niepoprawna-politycznie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/8073058680501656269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/8073058680501656269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/10/pieluszka-niepoprawna-politycznie.html' title='Pieluszka niepoprawna politycznie'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TMAxGq8vm1I/AAAAAAAAAIg/aL3k_ZVzldQ/s72-c/DSC02812maly.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-3022575354302803908</id><published>2010-09-26T15:57:00.002+02:00</published><updated>2010-09-26T17:04:31.397+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blw'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ap'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ec'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><title type='text'>BLW, AP, NHN - WTF?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Niedawno byłam w odwiedzinach u znajomych. Przy obiedzie, zafascynowana sprawnością, z jaką ich roczny synek pochłaniał jedzenie, zapytałam czy stosują &lt;a href="http://babyledweaning.pl/"&gt;&lt;span style="color: purple;"&gt;BLW&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;span style="background-color: #9fc5e8; color: purple;"&gt;&lt;span style="background-color: #d0e0e3;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: #cfe2f3;"&gt;&lt;/span&gt; Pan domu spojrzał na mnie i z przymrużeniem oka zapytał, dlaczego mówię do niego kodem maszynowym i czy na pewno nie obrażam ich pociechy. Tak to już jest. To co dla jednych jest naukową metodą wychowawczą, dla innych mogłoby w ogóle nie istnieć, bo stosowanie podejścia zdroworozsądkowego i podążanie za instynktem daje te same rezultaty. Przekonałam się o tym podczas odwiedzin u 70-letniej cioci, kiedy to dumna jak paw oczekiwałam oklasków po samodzielnej konsumpcji kanapki przez mojego syna - niemowlaka. Nie doczekałam się. No bo przecież to normalne, ze dzieci jedzą same. Normalnym jest również to, że dzieci jedzą to samo, co dorośli. &lt;span style="color: purple;"&gt;C&lt;/span&gt;zym tu się ekscytować?&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="144" src="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TJ9NUG_yqUI/AAAAAAAAAIU/rDhCuXjhvTY/s200/DSC01580.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="200" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pan Bród&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TJ9NUG_yqUI/AAAAAAAAAIU/rDhCuXjhvTY/s1600/DSC01580.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;No tak... Przecież 50 lat temu nie było słoiczków, plastikowych łyżeczek, mikserów i wielu innych "dziecinnych" rzeczy. &lt;span style="color: purple;"&gt;BLW&lt;/span&gt; wychodziło samo z siebie. Nie mogło być inaczej, bo mama musiała iść do pracy (wiecie - to słynne równouprawnienie), dziecko do żłobka i cześć.&lt;br /&gt;Do czego zmierzam. Jak zawsze do oszczędności ;-) Zaczęłam stosować &lt;span style="color: purple;"&gt;BLW&lt;/span&gt;, bo wydawało mi się trendy i dawało perspektywę oszczędzenia na słoiczkach oraz nie gotowania osobnych zupek dla Młodego. Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że cele te zostały osiągnięte. Słoiczki mam (3 sztuki). Stoją w szafce na wypadek nagłego wyjścia, katastrofy, czy innego deszczu elektronów. W lodówce mam również pomrożone kilka słoiczków potrawki z królika własnej roboty - również na wypadek obiadu niejadalnego dla niemowlaka. Jednak w większości&amp;nbsp; przypadków z dorosłego obiadu udaje się wybrać coś dla Malucha i wszyscy są szczęśliwi. Tyle plusów. Wszyscy piszą o plusach &lt;span style="color: purple;"&gt;BLW&lt;/span&gt; to może ja napiszę o tej drugiej stronie, na którą również trzeba się przygotować. Po pierwsze: bałagan, bałagan, bałagan. &lt;span style="color: purple;"&gt;K&lt;/span&gt;luchy latające po podłodze, wgniecione w dywan brokuły, zamazane burakami łóżko. Jeżeli myślisz, że bałagan jest tylko dookoła jedzącego dzidziusia, jesteś w duuużym błędzie. Po jedzeniu Małą Bestię trzeba wyjąć z fotelika, otrzepać (tyle, ile się da), umyć i przygotować na to, że resztki żarcia będą się z niej odklejały godzinami.&lt;span style="color: purple;"&gt; O&lt;/span&gt;statnie wyjmiesz z pieluchy przy wieczornej kąpieli - nic to, ze pielucha była zmieniana w między czasie ze trzy razy - one i tak tam będą ;-)))&lt;br /&gt;Po drugie: pranie. &lt;span style="color: purple;"&gt;N&lt;/span&gt;iniejszym ogłaszam, iż banana sprać się NIE DA. Marchewka przy nim to mały pikuś. Plamy są wszędzie, pomimo założenia fartucha i dwóch śliniaków. Gotowanie też nic nie daje.&lt;br /&gt;Po trzecie: czynnik psychologiczno-społeczny, czyli jak się nie dać babci. &lt;span style="color: purple;"&gt;W&lt;/span&gt; naszym domu problemu tego nie było ale wiem, że babcie potrafią bardzo różnie reagować na podawanie stałych produktów małym dzieciom. Od wytrwałości i spokoju ducha mamy zależy, czy podda się i poda jedynie słuszną papkę z marchewki, czy zrobi po swojemu ;-)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TJ9NnbqaudI/AAAAAAAAAIY/cjdqxsyhu80/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="137" src="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TJ9NnbqaudI/AAAAAAAAAIY/cjdqxsyhu80/s200/1.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="200" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tygrys, co ci wygryzł ;-)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;W przyrodzie tak jest, że wszystko co weszło, musi też wyjść. O naszych podejściach do&lt;span style="color: purple;"&gt; &lt;a href="http://www.blogger.com/goog_1815955737" style="color: purple;"&gt;N&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.bezpieluch.pl/"&gt;aturalnej &lt;span style="color: purple;"&gt;H&lt;/span&gt;igieny &lt;span style="color: purple;"&gt;N&lt;/span&gt;iemowląt&lt;/a&gt; (lub in inglisz &lt;span style="color: purple;"&gt;EC&lt;/span&gt;: &lt;span style="color: purple;"&gt;E&lt;/span&gt;limination &lt;span style="color: purple;"&gt;C&lt;/span&gt;ommunication) już pisałam. Oczywiście cały czas kontynuujemy wysadzanie na dorosłą toaletę. Bez stresu, parcia i ambicji. &lt;span style="color: purple;"&gt;D&lt;/span&gt;ziecku tu rządzi. Efekt jest taki, że Młody w momencie wysadzenia rozluźnia się i jak ma potrzebę wysiusiania się, to robi to. Jest to bardzo użyteczna umiejętność, gdyż można go wysadzić przed spacerem i po powrocie, co owocuje suchą pieluszką przez pół dnia! Powiem więcej. Zużycie pieluch spadło tak drastycznie, że bez wielkich nakładów finansowych mogłam przerzucić się na wielorazówki. Teraz jest pięknie. Krótkie pranie co dwa dni. Dzidziuś w kolorowych ekologicznych pieluszkach, a rodzice maję ponad stówę miesięcznie więcej w portfelu :-)&lt;br /&gt;No i znów do beczki miodu, łyżka dziegciu. Jak wysadzasz dzieciaka to nie ma zmiłuj. Jak mu się zachce o 5 rano, będzie stękał, patrzył się w oczy, pierdział i śpiąca, czy nie - tup, tup, tup do łazienki z Małym Gnomem. &lt;span style="color: purple;"&gt;T&lt;/span&gt;rzeba pamiętać również, że ośmiomiesięczny dzidziuś nie siedzi już tak spokojnie, jak było to 3 miesiące temu. &lt;span style="color: purple;"&gt;C&lt;/span&gt;iągnie za włosy (twoje!!!), klepie po kiblu, a zaraz potem próbuje zjeść własne ręce :-P, wygina się, piszczy, łapie za papier toaletowy, zrzuca go i wiele innych. &lt;span style="color: purple;"&gt;N&lt;/span&gt;ie lada problemem jest również utrzymanie nad umywalką wiercącej się 10-kilogramowej Glizdy w jednej ręce, a mycie tyłka drugą...&lt;br /&gt;Co mnie jednak martwi bardziej, dziecko kibelkowe nie chce korzystać z nocnika i nakładki na sedes. Po co? Przecież u mamy jest miękko i ciepło, a nakładka kłuje w pupę i jest lodowata... &lt;span style="color: purple;"&gt;W&lt;/span&gt;ięcej, on nawet nie wie, po co na niej siedzi. Jak już ten problem się w jakiś sposób rozwiąże, nie omieszkam o tym napisać.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TJ9QDyzRy3I/AAAAAAAAAIc/HTJRMwuQpTs/s1600/DSC01890.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TJ9QDyzRy3I/AAAAAAAAAIc/HTJRMwuQpTs/s200/DSC01890.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="200" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kochać to stwarzać komfort życia ;-)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Tak to sobie żyje młoda mama wraz ze swoim dzieckiem, można powiedzieć w symbiozie. Jemy, wydalamy, ściskamy się, bawimy, chodzimy na spacery. Normalka, można powiedzieć. Być może normalka, ale i to ma swoją mądrą nazwę - &lt;a href="http://www.mamazone.pl/artykuly/male-dziecko/niemowle/opieka/2010/jak-wychowac-niemowle.aspx"&gt;&lt;span style="color: purple;"&gt;A&lt;/span&gt;ttachment &lt;span style="color: purple;"&gt;P&lt;/span&gt;arenting&lt;/a&gt;, czyli &lt;span style="color: purple;"&gt;R&lt;/span&gt;odzicielstwo &lt;span style="color: purple;"&gt;B&lt;/span&gt;liskości. Pokrótce sprowadza się to do tego, że nie zostawiamy dziecka samego sobie, jesteśmy z dzieckiem, a nie posiadamy dziecko. Proste i logiczne.&lt;br /&gt;Jak widać, wszystko w życiu musi mieć swoją nazwę (najlepiej obcojęzyczną). &lt;span style="color: purple;"&gt;C&lt;/span&gt;o pozostaje nam - prostym rodzicom? &lt;span style="color: purple;"&gt;C&lt;/span&gt;hyba tylko kochać i rozpieszczać, bez względu na konsekwencje ;-)&lt;br /&gt;---&lt;br /&gt;Porady BLW:&lt;br /&gt;* Żeby zaoszczędzić na fartuszkach do jedzenia, przetnij za małą bluzkę z długim rękawem z tyłu (jak fartuch w Wariatkowie) i zakładaj pod śliniak.&lt;br /&gt;* Uważaj na &lt;a href="http://forum.gazeta.pl/forum/w,97130,111289154,111289154,zdradliwa_trojca_Jablko_Banan_Marchewka.html"&gt;zdradliwą trójcę.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Porady NHN:&lt;br /&gt;* Jak wysadzasz chłopca, kontroluj położenie siusiaka - rozbryzg potrafi być zadziwiający.&lt;br /&gt;* Przy "grubszej sprawie" daj dziecku szansę. Zazwyczaj wszystko nie wychodzi na raz ;-)&lt;br /&gt;Porady AP:&lt;br /&gt;* Kochaj, kochaj, kochaj ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-3022575354302803908?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/3022575354302803908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/09/blw-ap-nhn-wtf.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/3022575354302803908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/3022575354302803908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/09/blw-ap-nhn-wtf.html' title='BLW, AP, NHN - WTF?'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TJ9NUG_yqUI/AAAAAAAAAIU/rDhCuXjhvTY/s72-c/DSC01580.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-5071366207600512098</id><published>2010-08-23T11:06:00.001+02:00</published><updated>2010-08-23T15:03:37.256+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paznokcie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wygląd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='manicure'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fryzury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włosy'/><title type='text'>Piękna mama wszystko sama</title><content type='html'>W życiu każdej (nawet najbardziej zaangażowanej) mamy przychodzi taki moment, że GDZIEŚ trzeba wyjść. Imieniny cioci, zlot absolwentów, czy chociażby wesele. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć z iloma wydatkami wiąże się taka impreza. Sukienka, buty, fryzjer, pani od paznokci no i oczywiście prezent. Przez głowę przetacza się batalia nie kupionych, a pożądanych grzechotek, misiów, puszek mleka i innych gadżetów niezbędnych w wychowaniu Małego Gnoma, a co za tym idzie kombinacja, jak zrównoważyć jedne i drugie wydatki.&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THI2fbXPNaI/AAAAAAAAAGg/urlAzz9Hxf0/s1600/pazur1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="227" src="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THI2fbXPNaI/AAAAAAAAAGg/urlAzz9Hxf0/s320/pazur1.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Własnymi ręcami!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Jak mawiał pan na naukach przedmałżeńskich, najpierw "trzeba odróżnić rzeczy ważne od rzeczy pilnych". Ważny jest prezent, a pilne jest mleko - na te dwie rzeczy musi być. Grzechotki ani ważne, ani pilne - mogą poczekać. Fryzura i pazury pilne ale nie do końca ważne (no może nie najważniejsze) i definitywnie możliwe do zrobienia za free :-P&lt;br /&gt;Oczywiście nikt się nie rodzi fryzjerem, czy manicurzystką ale wedle zasady "wszystko proste, co umiemy" można się podstawowych rzeczy nauczyć. Skąd? Z uniwersalnego uniwersytetu nie-naukowego&amp;nbsp; - z &lt;a href="http://www.youtube.com/"&gt;YouTuba&lt;/a&gt; ;-)))) Można znaleźć setki (dosłownie!) tutoriali (czyli instrukcji rok po kroku), jak upiąć włosy od klasycznego banana po wymyślne koki z francuskimi loczkami. To samo w kwestii paznokci. Długie, krótkie - nie ma znaczenia, YouTube prawdę ci powie na każdy temat.&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THI2y545BzI/AAAAAAAAAGo/qBVV0zls0og/s1600/pazur2.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="204" src="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THI2y545BzI/AAAAAAAAAGo/qBVV0zls0og/s320/pazur2.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Gicami też własnymi ;-)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Czasami przeglądam sposoby malowania paznokci ot tak, dla sportu. Potem mam już łatwiej, jak chcę zadać szyku przy jakiejś okazji.&lt;br /&gt;Tym razem skorzystałam z porad dwóch pań. W kwestii fryzury doradzała &lt;a href="http://www.youtube.com/user/pursebuzz"&gt;Pursebuzz&lt;/a&gt;, a paznokci &lt;a href="http://www.youtube.com/user/LOVE4NAILS"&gt;Love4Nails&lt;/a&gt;. Zdecydowałam się na proste uczesanie w stylu pani Simpson. Zgodnie z obietnicą czesanie nie zabrało dużo czasu. Może nie było to 5 min, ale na pewno nie więcej, niż 15.&lt;br /&gt;Paznokcie robiłam na dwa razy. Podkład w czasie poobiedniej drzemki Młodego, a wzorki wieczorem, jak usnął na noc. Zapewniam wszystkie mamy, że DA SIĘ i w dodatku nie taki diabeł straszny ;-)&lt;br /&gt;Miny koleżanek na weselu - bezcenne.&lt;br /&gt;---&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THI4V3FMTcI/AAAAAAAAAGw/Z8QWNBPtYeA/s1600/wlos4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THI4V3FMTcI/AAAAAAAAAGw/Z8QWNBPtYeA/s320/wlos4.jpg" width="315" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;u&gt;Co użyłam, aby było dobrze (i tanio): &lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Odżywka i utwardzacz z Rossmana firmy Lovely, po piątaku, a trzyma się kilka dni (nawet do 5!) ale UWAGA, nie można w tym czasie mieć kontaktu ze spirytusem, bo matowieje (czyli nie przecieramy nic watką ze spirytem).&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Lakiery Ados po 3 zeta do robienia kolorowych wzorków. Świetne.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Zamiast kupowania setki lakierów z cienkim pędzelkiem używanie wykałaczki do robienia małych kropeczek.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=UREq5uKkbhE"&gt;Tutorial fryzurowy&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/user/LOVE4NAILS#p/u/9/WI7qinbEfOo"&gt;Tutorial paznokciowy&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;A oto efekt końcowy:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THI4tmc9-4I/AAAAAAAAAG4/VXNGE8rZrO8/s1600/sylweta.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THI4tmc9-4I/AAAAAAAAAG4/VXNGE8rZrO8/s640/sylweta.JPG" width="344" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;POLECAM!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-5071366207600512098?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/5071366207600512098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/08/piekna-mama-wszystko-sama.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/5071366207600512098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/5071366207600512098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/08/piekna-mama-wszystko-sama.html' title='Piękna mama wszystko sama'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THI2fbXPNaI/AAAAAAAAAGg/urlAzz9Hxf0/s72-c/pazur1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-7614785301943900718</id><published>2010-07-13T10:24:00.005+02:00</published><updated>2010-09-25T11:35:37.735+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blw'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ec'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='porady'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='macierzyństwo'/><title type='text'>Mama radzi mamie</title><content type='html'>Zadzwoniłam do koleżanki - również Młodej Mamy po porady. Na pytanie, jakie mają krzesełko do karmienia otrzymałam odpowiedź: "najlepsze z możliwych - pożyczone". No tak, świetnie. Bardzo pomocne ;-) Problem wyboru krzesełka nadal pozostawał nie rozwiązany.&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TDws0_hJdVI/AAAAAAAAAGI/VzfXf4Atc4I/s1600/weaning.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5493314934400447826" src="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TDws0_hJdVI/AAAAAAAAAGI/VzfXf4Atc4I/s320/weaning.jpg" style="cursor: pointer; float: right; height: 196px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zapytacie po co w ogóle zajmować się czymś takim mając w domu pięciomiesięczne niemowlę? Z powodu magicznych literek BLW. BLW (&lt;a href="http://www.blw.color.media.pl/"&gt;Baby Led Weaning&lt;/a&gt;) to metoda przestawiania dziecka z posiłków mlecznych na produkty stałe bez stresu, przymusu i zapychania dziecka (jak indyka) papkami. W dużym uproszczeniu polega to na tym, że sadzamy delikwenta w foteliku, podajemy mu różne kawałki jedzenia i pozwalamy się tym bawić/rzucać/mlaskać w nadziei, ze za którymś razem zacznie jeść. Pewnie nasze mamy uznały by to za szczyt hipokryzji, bo jest to najnaturalniejsza rzecz na świecie - podać dziecku żarcie do zabawy, ale widać w obecnych czasach nie jest to aż tak oczywiste. W sklepach stoją całe regały zapełnione wszelkiego rodzaju słoiczkami dla niemowlaków począwszy od 4. miesiąca życia. Samodzielne gotowanie odchodzi do lamusa, bo przecież słoiczki są lepsze, bardziej sterylne, lepiej skomponowane i w ogóle same piorą, gotują i wiążą krawaty ;-) Przyznam się, że podawałam Młodemu te cuda ale kielich się przelał, kiedy policzyłam, że za cenę dwóch słoiczków marchewki z ziemniakami kupię po kilogramie każdego warzywa, co starczy na kila miesięcy żywienia Małej Bestii! Zaczęłam więc sama kręcić zupki (z zupełnie zresztą dobrym efektem) ale [o losie!] podanie zupki zabiera czas i separuje dziecko od reszty rodziny. Młody jadł najpierw, a potem my - zupełnie bez sensu. No więc zawzięłam się, kupiłam ten nieszczęsny fotelik i wystartowałam, a raczej syn wystartował. Nie mogę się pochwalić jeszcze szczególnymi sukcesami ale operacja jest w toku, a metoda na pewno warta uwagi.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TDwtAc7NSlI/AAAAAAAAAGQ/ki32dJhxtjI/s1600/istock_000007839840xsmall.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5493315131272940114" src="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TDwtAc7NSlI/AAAAAAAAAGQ/ki32dJhxtjI/s320/istock_000007839840xsmall.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 212px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;Mogę się jednak pochwalić osiągnięciami na innym (również wartym uwagi) polu. Pierwszy krok w kierunku &lt;a href="http://www.bezpieluch.pl/"&gt;odpieluchowania&lt;/a&gt; został poczyniony. Wyczytałam co się dało na temat wychowania bez pieluch (ang. EC - Elimination Communication) i postanowiłam COŚ złapać. O dziwo, udało się już za drugim razem. W zasadzie nie było to trudne, wystarczyło wysadzić dziecko po każdym posiłku i akurat u nas po drugim Młody postanowił wystękać pierwszą w życiu kupę wprost do kanalizacji miejskiej ;-) Z czystym sumieniem przyznaję, że był to przełom. Luksus nie czyszczenia zafajdanego dziecka - bezcenne. W ferworze podniecenia sukcesami fekalnymi chciałam nawet zakupić nocnik ale... po co? Żeby go myć po każdym użyciu - fe! Suma summarum pozostawiłam wszystko bez zmian. Synek stęka raz dziennie na klopie, ja nie babrzę się w kupie - żyć nie umierać. POLECAM!&lt;br /&gt;Z innych ciekawych nowości, zakupiłam &lt;a href="http://doidycups.com/"&gt;kubeczek Doidy&lt;/a&gt;. Dostępny jest w niektórych internetowych sklepach w Polsce albo via eBay (na tym drugim taniej). Nie wiem, kto to wymyślił ale był geniuszem. Intuicyjnie, bawiąc się, dziecko układa go prawidłowo. Jak na dno wlejemy trochę wody, maluch może popijać (nie oszukujmy się - z pomocą rodzica). Co zyskujemy? Dziecko pijące z normalnych naczyń przed ukończeniem pierwszego roku życia. Żadnych niekapków, butelek i innych wynalazków, zdrowy zgryz i zmniejszenie ryzyka problemów z mową, zero mycia dziwacznych kształtów. Normalne dziecko z normalną zastawą. Czyż nie piękne?&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TDwttaJ-AQI/AAAAAAAAAGY/faFWVTF94YA/s1600/BPDOICB.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5493315903623659778" src="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TDwttaJ-AQI/AAAAAAAAAGY/faFWVTF94YA/s320/BPDOICB.jpg" style="cursor: pointer; float: right; height: 320px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na koniec moja osobista inwencja w kierunku rozszerzania diety i bezpieczeństwa dziecka (po taniości - a jak!). Zamiast &lt;a href="http://www.nuby.com/en/nuby/solid-feeding/5360"&gt;gryzaka do owoców&lt;/a&gt; bierzemy zwykły gazik (ten, który kazali kupić do czyszczenia pępka w jakichś chorych ilościach i zostało tego towaru), rozwijamy go, wkładamy w środek owoc, skręcamy wolne końce i dajemy do wyssania nawet nie siedzącemu dziecku (kawałki owoców nie odłamią się i dziecko się nie zadławi). Tanio, higienicznie, bez stresu.&lt;br /&gt;Powodzenia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-7614785301943900718?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/7614785301943900718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/07/mama-radzi-mamie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/7614785301943900718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/7614785301943900718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/07/mama-radzi-mamie.html' title='Mama radzi mamie'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/TDws0_hJdVI/AAAAAAAAAGI/VzfXf4Atc4I/s72-c/weaning.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-5777347203733743009</id><published>2010-05-05T10:51:00.018+02:00</published><updated>2010-05-07T21:41:37.991+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ubranka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zielnik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieluchy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rękodzieło'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasowanki'/><title type='text'>Zrób to sam -  nie tylko dla uzdolnionych</title><content type='html'>Jako rasowa blondynka pałam chęcią posiadania wielu ładnych, a przede wszystkim oryginalnych rzeczy. Jak już kiedyś pisałam, gust mam królewski tylko zarobki plebejskie ;-)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FDX7MYWXI/AAAAAAAAAEs/8kCUXrymr-I/s1600/S5000020.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FDX7MYWXI/AAAAAAAAAEs/8kCUXrymr-I/s200/S5000020.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467725500910164338" /&gt;&lt;/a&gt;Jak to się mówi "potrzeba (ar)matką wynalazku", trzeba sobie jakoś radzić. Pierwsze rękodzieło popełniłam kilka lat temu stając w obliczu pustej ściany i braku funduszy na kolaż z obrazków, jaki sobie wymarzyłam. Miałam za to w pozostałości po klasie biologiczno-chemicznej&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FDl7fAO9I/AAAAAAAAAE0/IBxGlx4ILbc/s1600/S5000024.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FDl7fAO9I/AAAAAAAAAE0/IBxGlx4ILbc/s200/S5000024.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467725741506444242" /&gt;&lt;/a&gt; zielnik pełen suszonych roślin, który aż prosił się o wykorzystanie. Suche roślinki pięknie wyglądały włożone za szkło i powieszone na ścianie. Z czasem dorobiłam się drewnianych ramek i eksponaty zyskały status prawdziwych obrazków. Efekt oceńcie sami :-)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FFYD4SpaI/AAAAAAAAAFE/S7PodrBajC4/s1600/S5003499a_comment.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FFYD4SpaI/AAAAAAAAAFE/S7PodrBajC4/s200/S5003499a_comment.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467727702265079202" /&gt;&lt;/a&gt;O potrzebie posiadania najpiękniejszego dziecka &lt;a href="http://taniamama.blogspot.com/2009/12/ubrankowy-zawrot-gowy-czyli-moj.html"&gt;już pisałam&lt;/a&gt;. Pierwszym pomysłem na wyróżnienie się było ozdobienie krawędzi pieluch. Wystarczyło zakupić przez Allegro 10 tetrowych pieluszek i kilka sztuk kolorowej muliny. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FFpoPxV0I/AAAAAAAAAFM/1zbHv00jKcM/s1600/S5003507a_comment.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FFpoPxV0I/AAAAAAAAAFM/1zbHv00jKcM/s200/S5003507a_comment.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467728004085012290" /&gt;&lt;/a&gt;Zaczęłam od najprostszych wzorów - takich jak w podstawówce na ZPTach, a skończyłam na kolorowych zwierzątkach własnego pomysłu. Nota bene, te pierwsze są dużo ładniejsze, więc nie ma co przesadzać z wysiłkiem ;-))))&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mahardrygoods.com/item.php?item_id=541&amp;category_id=49&amp;n=0"&gt;Te spodnie&lt;/a&gt; zainspirowały mnie do stworzenia pajaców własnego pomysłu dla niemowlaka - smrodziucha&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FEm74NzPI/AAAAAAAAAE8/-HqgdNiHz0k/s1600/11042010354.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FEm74NzPI/AAAAAAAAAE8/-HqgdNiHz0k/s200/11042010354.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467726858303687922" /&gt;&lt;/a&gt; (tak, tak - trafił mi się wyjątkowo smrodliwy model!). Białe pajace kupuję wiadomo gdzie, do tego wystarczy folia do prasowanek, sprawna drukarka i umiejętność wyszukania przez Google śmiesznych obrazków. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FGLzjQjtI/AAAAAAAAAFU/tkXaPPo0iyc/s1600/11042010352.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FGLzjQjtI/AAAAAAAAAFU/tkXaPPo0iyc/s200/11042010352.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467728591235092178" /&gt;&lt;/a&gt;Ponieważ moją inspiracją była toksyczność, zdecydowałam się na wzory ostrzegawcze. Tanie i zabawne :-)&lt;br /&gt;Życie z niemowlakiem w ogóle daje pole do popisu pod względem rękodzieła. Gdybym miała kupować te wszystkie, obrazki, zabawki, maty - chyba musiałabym co miesiąc brać kredyt ;-) Szczególnie mocno bulwersują mnie ceny mat edukacyjnych. Kawałek materiału + pałąk i ewentualnie zwierzątko/obrazek kosztuje często ponad 300zł!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FGfmc__cI/AAAAAAAAAFc/2Idp-IgLySY/s1600/S5000030.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FGfmc__cI/AAAAAAAAAFc/2Idp-IgLySY/s200/S5000030.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467728931316563394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Moja kieszeń mówi na to stanowcze nie. Z tekturowego pudełka i obrazków wydrukowanych z netu zrobiłam własny element maty. Ważny był wybór rysunków, musiały być wyraziste - najlepiej czarno-białe, żeby maluch się na nich koncentrował. Za podstawę maty robi stary rożek pozyskany po synku koleżanki. W ten oto sposób za kilka złotych mam super plac zabaw dla syka-rodzynka :-)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FIs4ApMUI/AAAAAAAAAFk/gumcNm9dgx8/s1600/09e5fdde10.jpeg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FIs4ApMUI/AAAAAAAAAFk/gumcNm9dgx8/s200/09e5fdde10.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467731358391021890" /&gt;&lt;/a&gt;Jak widać, każdy może zrobić coś efektownego niewielkim nakładem kosztów i wysiłku. Znam nawet taką mamę, która &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FI86Ad5LI/AAAAAAAAAFs/yqmr4uBIF_g/s1600/2c9df0efe2.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FI86Ad5LI/AAAAAAAAAFs/yqmr4uBIF_g/s200/2c9df0efe2.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467731633805059250" /&gt;&lt;/a&gt;podczas długich godzin karmienia zrobiła takie cudeńka, ale w moim wypadku aż taki wysiłek nie wchodzi w grę ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;Jak ładnie ususzyć rośliny?&lt;br /&gt;1. zbieramy to, co się nam podoba&lt;br /&gt;2. przez 2-3 dni podsuszamy to między gazetami, żeby zmiękło&lt;br /&gt;3. wkładamy między kartki grubej książki i zapominamy na 3 tygodnie (ten czas wykorzystujemy na kupno ramek)&lt;br /&gt;4. rośliny umieszczamy w ramkach i cieszymy się :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wydrukować motyw na śpiochach?&lt;br /&gt;1. kupić papier do prasowanek w sklepie typu MediaMarkt i śpochy w lumpeksie&lt;br /&gt;2. znaleźć w necie fajny obrazek&lt;br /&gt;3. otworzyć obrazek jakimkolwiek programem do obróbki graficznej (może być Windosowski Paint) i użyć funkcji "odbicie lustrzane" lub "obróć w pionie"&lt;br /&gt;4. wydrukować&lt;br /&gt;5. naprasować&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd wziąć fajne wzory ściegów na pieluchy i nie tylko?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://books.google.pl/books?id=9NDRHvBq594C&amp;pg=PA94&amp;lpg=PA94&amp;dq=gradual+curve+stitches&amp;source=bl&amp;ots=i98-EZXpQR&amp;sig=aWrcayvVaFWKJLKvuE0Zy8g_j-Y&amp;hl=pl&amp;ei=ByrvStmaKMfajQef7PigDQ&amp;sa=X&amp;oi=book_result&amp;ct=result&amp;resnum=2&amp;ved=0CBAQ6AEwAQ#v=onepage&amp;q=gradual%20curve%20stitches&amp;f=false"&gt;Stąd&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://inaminuteago.com/stitchindex.html"&gt;Lub stąd&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zrobić mini parawanik dla dziecka?&lt;br /&gt;1. Znaleźć kawałek tektury&lt;br /&gt;2. wydrukować zwierzątka z netu&lt;br /&gt;3. nakleić zwierzątka na tekturę&lt;br /&gt;4. pomalować lub nie&lt;br /&gt;Tak wygląda parawanik po "dopieszczeniu":&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-Rswdcis-I/AAAAAAAAAF0/NihwJf8Gn-U/s1600/mata1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 101px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-Rswdcis-I/AAAAAAAAAF0/NihwJf8Gn-U/s320/mata1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468615427328488418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-5777347203733743009?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/5777347203733743009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/05/zrob-to-sam-nie-tylko-dla-uzdolnionych.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/5777347203733743009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/5777347203733743009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/05/zrob-to-sam-nie-tylko-dla-uzdolnionych.html' title='Zrób to sam -  nie tylko dla uzdolnionych'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S-FDX7MYWXI/AAAAAAAAAEs/8kCUXrymr-I/s72-c/S5000020.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-8678119747083273786</id><published>2010-02-18T13:02:00.005+01:00</published><updated>2010-02-25T17:03:13.761+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czas'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='niemowlę'/><title type='text'>Życie z dzieckiem - o oszczędności czasu, redukowaniu potrzeb i obniżaniu standardów</title><content type='html'>A więc udało się. Mały jest z nami i wnosi do domu tyleż samo radości, co zmęczenia i poczucia braku kontroli. Z początku myślałam, że da się połączyć dawny styl życia z nowym, ale niestety pogląd ten musiałam szybko zrewidować, a jeszcze szybciej znaleźć sposoby na nie oszalenie i nie utopienie się w bałaganie.&lt;br /&gt;Kluczową sprawą okazała się redukcja ilości rzeczy. Generalnie WSZYSTKICH. I tak poszły w odstawkę: leżaczek, huśtawka, wszystkie ubranka oprócz body i pajaców. Generalnie wersja minimum. Wszystko, czego można użyć szybko i bez problemu.&lt;br /&gt;Ważna rzeczą była organizacja kącika do przewijania tak, aby nie chodzić po brakujące rzeczy np. do łazienki.&lt;br /&gt;Ograniczyć należało również swoje wygody. Zamiast tysiąca kosmetyków w pierwszych tygodniach starczały mi 3: szare mydło, krem do twarzy i szampon. Reszta tylko zabierałaby cenny czas. Zdziwiło mnie bardzo na plus szare mydło. Nie wysusza rąk, nie pachnie, pomaga w gojeniu blizny - same plusy. Nawet szanowny nie-mąż skusił się do używania go ;-)&lt;br /&gt;No i rada dla długowłosych mam - tysiąc i jedna gumka porozkładane w różnych miejscach w domu plus spanie ze związanymi włosami (na czubku głowy, jak kosmita). Nie ma nic gorszego, jak noworodek wplątany/zjadający pukle mamy ;-D&lt;br /&gt;Jak już zredukowaliśmy własne potrzeby do minimum nadchodzi czas na zaspokojenie potrzeby pomagania bliskich nam osób (mamy, teściowej, koleżanki). Trzeba się nauczyć słowa POPROSZĘ, POTRZEBUJĘ, POMÓŻ MI. Babcie na prawdę będą się z tego cieszyć, a zyskanie wolnej godziny przy niemowlęciu - bezcenne.&lt;br /&gt;Podkreślę to jeszcze raz, bo my takie wyzwolone Zosie-Samosie jesteśmy, co cały świat na własnych barkach mogą przenieść. Ano mogą - tylko po co? Można to określić mianem "kawał dobrze wykonanej nikomu nie potrzebnej roboty". A więc dziewczyny, NIE KRĘPUJEMY SIĘ PROSIĆ O POMOC!!!&lt;br /&gt;Tak jak pisałam wcześniej, wydawało mi się, że potrafię utrzymać dawny blask (domu) i równocześnie zająć się dzieckiem. Nic z tego. Standardy musiały ulec obniżeniu. Ulubiona narzuta na łóżko z kompletem pasujących poduszek poszła w odstawkę na rzecz miłego w dotyku koca, w którym można się gnieździć z dzieckiem przez cały dzień, a ścielenie to 30s, a nie 3 min [śmieszy cię to? ściel łóżko przez 3 minuty, jak mały wrzeszczy o jedzenie]. Pewnych rzeczy nie opłaca się też sprzątać - np. laktatora, który używany jest kilka razy dziennie, więc po co go chować i wyciągać? Tak samo z podstawowym zestawem ubrań - może leżeć na krześle, nie w szafie - nic się nie stanie, a zawsze to szybciej rano.&lt;br /&gt;Istotna jest również umiejętność łączenia kilku czynności w tym samym czasie. Np. jedną ręką myję zęby, a drugą umywalkę; jedną ręka usypiam małego, drugą odpisuję na zaległe SMSy, kiedy czekam na zagotowanie wody do wyparzania butelki szybko przecieram podłogę w łazience mopem, który NIE jest schowany. Wszystko pod ręką i wszystko w "międzyczasie". Nawet Batmana w czasie usypiania młodego można obejrzeć, wszystko jest kwestią organizacji telewizora, głośności dźwięku i pomysłowości rodziców. Np. w czasie, kiedy ja odciągam pokarm jedną ręką surfuję w necie, a nie-mąż nadrabia wtedy zaległości w GTA ;-)&lt;br /&gt;Generalnie wszystko się da, tylko nie można zbyt wysoko ustawiać poprzeczki, bo na pewno spadnie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S304wWKuQBI/AAAAAAAAADI/4BUXyByiIUs/s1600-h/elna_alize_b.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 259px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S304wWKuQBI/AAAAAAAAADI/4BUXyByiIUs/s320/elna_alize_b.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439566328168857618" /&gt;&lt;/a&gt;No i na koniec, żeby nie było tak zupełnie nie zakupowo, co warto mieć. Osobiście pozyskałam tą rzecz od przyjaciółki (pokłon). PRASOWALNICA Fantastyczne urządzenie dzięki któremu oszczędzamy czas i siły. W taka prasowalnicę wystarczy włożyć np. ubranko, zamknąć, poczekać aż piknie (jakieś 3-5s) i voila :-) Dla mnie luksus :-)&lt;br /&gt;Warto też zwrócić uwagę, gdzie kupujemy jedzenie dla dziecka. Osobiście pierwszą puszkę mleka NAN1 HA zakupiłam w aptece za 32,50zł i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że to samo mleko w Oszą ;-) kosztuje o 10zł mniej! A idzie tego sporo! &lt;br /&gt;Na razie nie znalazłam jeszcze rady na drogie witaminy dla dzieci ale pracuję nad tym, może szanowne mamy maja jakieś sprawdzone sposoby na zakup witaminek nie po 30zł za paczuszkę...&lt;br /&gt;No i jeszcze pieluchy. Najtańsze &lt;a href="http://pieluchy.net/index.php"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edit: zamiast witaminy D3 w kapsułkach (15zł na miesiąc) można kupić za 4zł taką w buteleczce, która wystarczy na KILKA miesięcy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-8678119747083273786?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/8678119747083273786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/02/zycie-z-dzieckiem-o-oszczednosci-czasu.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/8678119747083273786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/8678119747083273786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/02/zycie-z-dzieckiem-o-oszczednosci-czasu.html' title='Życie z dzieckiem - o oszczędności czasu, redukowaniu potrzeb i obniżaniu standardów'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/S304wWKuQBI/AAAAAAAAADI/4BUXyByiIUs/s72-c/elna_alize_b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-4513416690795442018</id><published>2010-01-30T08:36:00.002+01:00</published><updated>2010-01-30T08:38:36.682+01:00</updated><title type='text'>Na porodówce</title><content type='html'>Ponieważ w najbliższych dniach wybieram się do szpitala, co by nasz pierworodny po raz pierwszy zobaczył ten świat, następna notka zostanie zamieszczona przez moją serdeczną przyjaciółkę. Powoli wchodzimy w temat dzieci... ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-4513416690795442018?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/4513416690795442018/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/01/na-porodowce.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/4513416690795442018'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/4513416690795442018'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/01/na-porodowce.html' title='Na porodówce'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-3829014776283356321</id><published>2010-01-17T13:55:00.004+01:00</published><updated>2010-01-23T12:15:15.910+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='leki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ból'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='migrena'/><title type='text'>Z głową do apteki</title><content type='html'>Każdy, kto choć raz w życiu doświadczył migreny wie, że w takiej sytuacji skuteczne lekarstwo jest na wagę złota. Na tym fenomenie bazują firmy farmaceutyczne wypuszczając na rynek coraz droższe środki "trafiające prosto w ból", o nowoczesnej recepturze i tajemniczych dodatkowych składnikach. Ponieważ ten problem dotyczył mnie przez ładnych parę lat, musiałam nauczyć się mądrze wybierać leki (w przeciwnym razie pracowałabym tylko na nie).&lt;br /&gt;Pierwsze od czego trzeba zacząć to uświadomić sobie, że w każdym leku najważniejszy jest skład, a nie nazwa, czy ilość reklam w TV. Trzeba również wiedzieć, że zazwyczaj lek składa się z jakiejś substancji głównej (tego, co działa) i czasem z substancji pomocniczej (która ma wzmacniać działanie tej pierwszej). Trzecia ważna rzecz to dawka - na opakowaniu zawsze napisane jest, ile danej substancji znajduje się w jednej tabletce.&lt;br /&gt;A więc czując nadchodzącą migrenę ruszamy do apteki. Prosząc o aspirynę przeciwko migrenie zazwyczaj zostanie nam zaoferowany &lt;a href="http://www.aspirin.pl/migrena.htm"&gt;Aspirin Migrena&lt;/a&gt; - produkt wiodącej firmy Bayer w cenie ok 12zł za 12 tabletek. Łykamy sobie taka "tableteczkę za złotóweczkę", co bardziej doświadczeni zapiją ją szklanką kawy i luzik. Znaczy się na pewno luzik w portfelu ;-) Tylko raz dałam się nabrać na ten numer. Co bowiem czytamy na ulotce? Że jest to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zwykła&lt;/span&gt; aspiryna (czyli kwas acetylosalicylowy 500mg) tylko w dawce nieco zwiększonej w stosunku do zwykłego Aspirin C (gdzie jest go 400mg) lub zwykłej polskiej Polopiryny S (300g). Nota bene, Polopiryna kosztuje ok 5 zł za 20 tabletek... Kupno tańszego preparatu o innej nazwie jest to sposób na obniżenie kosztów co najmniej o połowę. Powiem Wam jednak w tajemnicy, że wiem, jak obniżyć ten koszt &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;10-krotnie&lt;/span&gt;! W każdej aptece i w co drugim kiosku można nabyć &lt;a href="http://www.marcmed.pl/coffepirine.html"&gt;COFFEPIRINE&lt;/a&gt; małe żółte niepozorne opakowanko zawiera 6 tabletek kwasu acetylosalicylowego (czyli aspiryny) w dawce 500mg - takiej jak Bayerowska! Dodatkowo producent wzbogacił srodek o 50mg kofeiny - tyle, co mała filiżanka raczej słabszej kawy. A teraz najlepsze, 6 tabletek kosztuje &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;poniżej 2zł&lt;/span&gt;!!! Osobiście używam tylko tego specyfiku na wszelkie dolegliwości, w których ma zastosowanie aspiryna. Gdy bardzo bolała głowa brałam 2 tabletki, gdy chciałam się wypocić podczas przeziębienia, wystarczała połówka proszka. Czyli da się tanio i dobrze :-)&lt;br /&gt;Skoro już jakoś tak zahaczyło mi się o temat przeziębienia, skupię się na chwilę na bólach gardła. Swego czasu zakupiłam książkę &lt;a href="http://alejka.pl/wszystko-o-lekach-2.html"&gt;"Wszystko o lekach"&lt;/a&gt;, w której autorzy twierdzą, że stosowanie leczniczych pastylek do ssania nie ma najmniejszego sensu, ponieważ substancje w nich zawarte nie wchłaniają się w wystarczającym stopniu w "zapalone" tkanki, a działanie lecznicze tak naprawdę pochodzi od śliny, której podczas ssania produkujemy więcej i niejako spłukuje ona na bieżąco chore miejsce - lecząc je. W zamian autorzy polecali kupno paczki najtańszych landrynek i ssanie ich. Wiecie co? To działa! Jeszcze lepiej działają lizaki (bo nie ma ochoty się ich zaraz pogryźć).&lt;br /&gt;A Wy - Drodzy Czytelnicy (mam nadzieję, że ktoś w ogóle czyta te moje wypociny ;-) jakie macie sposoby na tanią walkę z przeziębieniem, bólami i innymi tego typu atrakcjami? Z chęcią poszerzę swoją wiedzę!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Z poradnika przyjaciółek:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;By MagdaW: &lt;br /&gt;* po porodzie zamiast Tantum Rosa (3,5zł za saszetkę, jedna saszetka = jedno użycie) - nadmanganian potasu (1,5 zł za saszetkę - z tym, że z saszetki na jedno użycie wystarcza tylko kilka kryształków, więc taka porcja za 1,5zł wystarczy na całe życie!). Dodatkowo można później wykorzystać do kąpieli dziecka.&lt;br /&gt;* do smarowania niemowlaka zamiast drogich smarowideł zwykła parafina z apteki po 3zł.&lt;br /&gt;By Ania:&lt;br /&gt;* do kąpieli niemowlaka zwykły krochmal zamiast drogich leków na suchą skórę&lt;br /&gt;By dziewczyny z forum:&lt;br /&gt;* zamiast Sudokremu na odparzenia pupy, krem Bambino - oba zawierają leczący odparzenia cynk&lt;br /&gt;Edit:&lt;br /&gt;By Martusia: Cerutin zamiast Rutinoscorbinu (125 tabl za 7 zl, a nie 30 tabl za 4 zl :), i Dermopanten zamiast Bepantenu - np. na obolałe brodawki przy karmieniu (polowe tańszy - chyba ok. 7-8 zl zamiast 16), a w ogóle w aptece zawsze trzeba pytać o najtańszy preparat :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-3829014776283356321?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/3829014776283356321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/01/z-gowa-do-apteki.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/3829014776283356321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/3829014776283356321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/01/z-gowa-do-apteki.html' title='Z głową do apteki'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-6477891466766164510</id><published>2010-01-02T13:18:00.004+01:00</published><updated>2010-01-02T15:04:51.177+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='etykiety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kosmetyki'/><title type='text'>Magia nazwy - wazelina dla bogatych</title><content type='html'>Jako rasowa waga mam niepohamowany pociąg do wszelkiej maści kosmetyków. Najlepiej, żeby były ekskluzywne, w złotych słoiczkach i najchętniej robione a zamówienie ;-P Kiedyś wydawało mi się, że im droższy krem - tym lepszy. Pamiętam, że obiecywałam sobie, iż jak tylko zacznę zarabiać to na moich półkach będą stały tylko mikstury z naturalnym masłem karité, mydełka z wtopionymi płatkami róż i tym podobne. Powiem w skrytości, że nawet z początku tak było. Jednak okazało się, że w balsamie za 40 zeta masło karité stanowi 1% całości, a to mydełko co tak ładnie wyglądało w sklepie tworzy piekielne różowe zacieki na umywalce (o czekoladowym mydle nawet nie chce mi się wspominać...). No więc coś trzeba było zaradzić.&lt;br /&gt;Zaczęłam od kupna książki &lt;a href="http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=76245"&gt;Cena urody&lt;/a&gt; i od następnego dnia zaczęłam czytać etykiety. Zabawne, jak za pomocą ładnego opakowania można sprzedać wazelinę za 50zł od słoiczka...&lt;br /&gt;Czytając tematyczne fora internetowe dowiedziałam się, że istnieją portale zajmujące się sprzedażą składników potrzebnych do własnoręcznego zrobienia kremu i w dodatku niektóre z nich na tyle otwierają się w stronę klienta, że do zrobienia takiego kremu nie potrzeba nic więcej oprócz zapału i umiejętności czytania instrukcji. Od tego więc zaczęłam. Na stronie &lt;a href="http://www.biochemiaurody.com/"&gt;Biochemia Urody&lt;/a&gt; udało mi się dobrać odpowiedni do mojej cery &lt;a href="http://www.biochemiaurody.com/sklep/cream-licorice.html"&gt;krem lukrecjowy&lt;/a&gt;. Wreszcie miałam pewność, że składniki obiecane przez producenta na pewno w nim są (w końcu ja byłam producentem ;-), a także że krem nie stał ośmiu miesięcy na półce w supermarkecie/drogerii/aptece. Najlepsze jednak było to, że był TANI.&lt;br /&gt;Buszując po Biochemii znalazłam sporo innych produktów, od których muszę z czystym sumieniem przyznać, jestem uzależniona do dziś. Np. &lt;a href="http://www.biochemiaurody.com/sklep/o-oilcleanser.html"&gt;olejki do mycia twarzy&lt;/a&gt; - niebo na gębie! ;-) Jak ktoś ma wrażliwą cerę i po każdym myciu boryka się z problemem napięcia, łuszczenia, zaczerwienienia niech przeczyta, czym się myje! Np. żel do mycia &lt;a href="http://www.ziaja-sklep-warszawa.pl/index.php?act=P&amp;id=272"&gt;Ziaja&lt;/a&gt; do cery wrażliwej ma w składzie &lt;a href="http://translate.google.pl/translate?hl=pl&amp;sl=en&amp;u=http://en.wikipedia.org/wiki/Sodium_coceth_sulfate&amp;ei=pCY_S56rIoPQ-QbHpZWvCg&amp;sa=X&amp;oi=translate&amp;ct=result&amp;resnum=1&amp;ved=0CAsQ7gEwAA&amp;prev=/search%3Fq%3DSodium%2BCoceth%2BSulfate%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26hs%3DuWh"&gt;Sodium Coceth Sulfate&lt;/a&gt;, czyli detergent, drugi przykład z nieco wyższej półki &lt;a href="http://esentia.pl/Dermedic_Normativ_Oczyszczajacy_zel_do_mycia_twarzy_p28572.htm"&gt;Żel do mycia twarzy Dermedic&lt;/a&gt;, a w składzie &lt;a href="http://mazidla.com/index.php?page=shop.product_details&amp;flypage=&amp;product_id=92&amp;category_id=2&amp;option=com_virtuemart&amp;Itemid=27"&gt;Decyl Glucoside&lt;/a&gt; - też detergent (tyle, że naturalny), konia z rzędem temu, kto znajdzie mi skład jakiegoś preparatu z najwyższej półki - nie wiedzieć czemu, przez ponad godzinę nie udało mi się znaleźć składu żadnego wysokopółkowego produktu, hmm...&lt;br /&gt;Czym więc myć twarz zapytacie? Olejkiem! Tak tak, brzmi dziwnie ale jak się wgłębić w temat to&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/Sz87bm4-A-I/AAAAAAAAACY/N4jV0Nb1Q8k/s1600-h/gladiatorzy.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/Sz87bm4-A-I/AAAAAAAAACY/N4jV0Nb1Q8k/s200/gladiatorzy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422117821859365858" /&gt;&lt;/a&gt; ma to sens. W końcu co chcemy zmyć? Zanieczyszczenia/makijaż, jakie "przylepiły się" do tłuszczu wyprodukowanego przez naszą skórę. Już w starożytności robili tak gladiatorzy. Smarowali całe ciało olejem i ściągali miks olejo-brudu specjalnymi szpatułkami. Skóra była lśniąca, nawilżona i zadbana. Jeżeli używamy detergentu to zmywamy również nasz ochronny tłuszczyk zwany pięknie sebum ;) a jak go zmyjemy to organizm będzie chciał wyprodukować więcej i koło się zamyka.&lt;br /&gt;No więc olejki mnie przekonały tym bardziej, że znów okazały się tanie :)&lt;br /&gt;Na dzień dzisiejszy nie zdarza mi się myć twarzy niczym innym.&lt;br /&gt;Dalej - hit ostatnich miesięcy - kwas hialuronowy. Nawilża, leczy, wnika głęboko (a w wolnych chwilach sprząta, gotuje i wiąże krawaty ;) Też mi nowość. Na Biochemii można go kupić od dawna za małe pieniądze i w dodatku w czystej postaci. Warto wiedzieć, że są dwa rodzaje kwasu hialuronowego - wielko i mało cząsteczkowy, gdzie ten drugi uważany jest za skuteczniejszy.&lt;br /&gt;Wiem, że ta notka rozrosła się już do sporych rozmiarów, jest jednak jeszcze jeda rzecz, o której MUSZĘ napisać.&lt;br /&gt;Witamina C. Każdy szanujący się producent ma w swojej ofercie coś z witaminą C. Żaden z nich jednak nie informuje o tym, że witamina ta jest substancją potwornie nie trwałą i jeżeli jest rozpuszczona w wodzie (a taka jest najefektywniejsza) to w ciągu trzech miesięcy po prostu znika (a teraz oczami wyobraźni widzimy półki sklepowe wypełnione po brzegi kremami z datą ważności do czerwca 2011 elegancko podświetlone jarzeniówkami - niczym te kurczaczki na fermie). Dla mnie wniosek jest jeden. Serum z witaminą C muszę zrobić sama, włożyć do lodówki i zużyć SZYBKO.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/Sz84_ZSWLwI/AAAAAAAAACQ/LCfQkc-rogw/s1600-h/slide0010_image030.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/Sz84_ZSWLwI/AAAAAAAAACQ/LCfQkc-rogw/s200/slide0010_image030.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422115138148118274" /&gt;&lt;/a&gt;No i na koniec to nieszczęsne masło karité. Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego tak bardzo mnie pociąga. Może dlatego, że nazywane jest złotem Afryki? Może urzekła mnie romantyczna wizja bezzmarszczkowych afrykańskich kobiet pracujących przy jego wytwarzaniu? Nie wiem. W każdym razie coś w tym musi być, bo rzeczywiście moja skóra bardzo lubi ten produkt. No i of course nie jest ono drogie (przynajmniej w necie) ;) Przy kupnie warto jednak zwrócić uwagę czy oferowany produkt to masło nieprzetworzone - takie, jak przyjechało z Afryki - żółte, grudkowate i podśmierdujące, czy może masło rafinowane - białe, gładsze i tańsze (nie wiem jednak, czy lepsze, kupiłam dopiero pierwszy raz).&lt;br /&gt;Podsumowując, szczerze polecam czytanie etykiet na kosmetykach i przed zakupem sprawdzenie chociażby w googlach, czy danej rzeczy nie da się kupić taniej i w lepszej jakości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomocne linki:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.sekretyurody.eu/pages/slownik-skladnikow.html"&gt;Słownik składników kosmetycznych&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.biochemiaurody.com/vademekum/brands.html"&gt;Porównanie znanych i drogich kosmetyków z alternatywą własnej produkcji&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne sklepy z kosmetykami (żeby nie było, że Biochemia mi płaci za reklamę ;)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.naturalne-piekno.pl/"&gt;Naturalne piękno&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.ecospa.pl/index.php"&gt;ECOSpa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.zrobsobiekrem.pl/"&gt;Zrób Sobie Krem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://mazidla.com/"&gt;Mazidła&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy chcemy zadać szyku i polansować się:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.strawberrynet.com/main.aspx"&gt;Markowe kosmetyki w niskich cenach&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-6477891466766164510?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/6477891466766164510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/01/magia-nazwy-wazelina-dla-bogatych.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/6477891466766164510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/6477891466766164510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2010/01/magia-nazwy-wazelina-dla-bogatych.html' title='Magia nazwy - wazelina dla bogatych'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/Sz87bm4-A-I/AAAAAAAAACY/N4jV0Nb1Q8k/s72-c/gladiatorzy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-3963723640566244153</id><published>2009-12-30T14:08:00.007+01:00</published><updated>2010-10-21T16:51:18.942+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Allegro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eBay'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='snajper'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupy'/><title type='text'>Snajper - ustrzel okazję</title><content type='html'>Często zdarza się, że upatrzonej rzeczy na Allegro lub eBayu nie możemy kupić od razu, bo sprzedawca ustawił opcję licytacji, czyli towar kupuje ten, kto da więcej. Wszystko jest ok, jeżeli mamy czas na koczowanie przed monitorem i pilnowanie dnia i godziny zakończenia każdej interesującej nas aukcji. Ja nie mam ani czasu, ani ochoty. Łezka się w oku kręci, gdy wspomnę ile rzeczy sprzedano za jakąś śmieszną cenę, a ja ich nie kupiłam, bo po prostu zapomniałam kiedy mam kliknąć (za wcześnie nie można, bo ostateczna rozgrywka licytacji zachodzi w ostatniej minucie).&lt;br /&gt;Problem ten rozwiązuje serwis &lt;a &amp;nbsp;&amp;nbsp;="" &amp;nbsp;="" href="http://www.snajper.net/?ref=yoasiabe" target="blank " title="Allegro eBay - darmowy snajper aukcyjny"&gt;&lt;img &amp;nbsp;="" alt="program do Allegro eBay" border="0" src="http://www.snajper.net/images/Snajper_logo_ramka_s" style="vertical-align: middle;" /&gt;&lt;/a&gt; . Działanie tej strony jest genialnie proste. &lt;br /&gt;1) Zakładamy konto, do którego wprowadzamy swoje dane z Allegro i/lub eBay, &lt;br /&gt;2) wybieramy sobie interesującą nas aukcję,&lt;br /&gt;3) wklejamy nr tej aukcji do snajpera&lt;br /&gt;4) ustalamy najwyższą kwotę, jaką jesteśmy w stanie zapłacić za dany przedmiot,&lt;br /&gt;5) zapominamy o całej sprawie.&lt;br /&gt;Teraz drogi są dwie. Albo kwota, którą przeznaczyliśmy na zakupy wystarczy, albo nie (czyli ktoś da więcej).&lt;br /&gt;Przy pierwszej opcji snajper strzeli najmniejsze z możliwych przebić aby wygrać aukcję w ostatnich kilku sekundach (nawet jak na drugim końcu Polski siedzi koleś chcący dać więcej, to "z ręki" nie zdąży).&lt;br /&gt;Przy drugiej opcji, jeżeli cena przedmiotu przekracza naszą zdeklarowaną kwotę, snajper przyśle nam maila z wiadomością o tym fakcie i będziemy mogli zdecydować, czy chcemy zwiększyć ofertę, czy rezygnujemy.&lt;br /&gt;Jest jeszcze trzecia opcja - inny licytujący tez korzysta z takiego programu (albo jest bardzo szybki) - w każdym razie w ostatnich sekundach dał więcej. Wtedy obchodzimy się smakiem... ;)&lt;br /&gt;Generalnie właśnie w ten sposób zakupiłam czapeczkę za 99 pensów, biustonosz do karmienia za 3 funty i wiele innych...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-3963723640566244153?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/3963723640566244153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/snajper-ustrzel-okazje.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/3963723640566244153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/3963723640566244153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/snajper-ustrzel-okazje.html' title='Snajper - ustrzel okazję'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-8067758616837700869</id><published>2009-12-30T13:28:00.002+01:00</published><updated>2009-12-30T14:08:11.456+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ubranka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziecko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='niemowlę'/><title type='text'>Ubrankowy zawrót głowy czyli "mój niemowlak będzie najpiękniejszy"</title><content type='html'>Każdy, kto choć raz podjął temat ubierania dzieci, zapewne usłyszał stwierdzenie "no teraz to nie ma problemu, wszystko takie śliczne i ogólnodostępne". Tiaaaa... Może i śliczne i ogólnodostępne i w ogóle ach i och, ale czemu takie drogie???&lt;br /&gt;Oczywiście każdy chciałby mieć wyprawkę dla dziecka najlepiej z Mothercare, ewentualnie z H&amp;M lub Nexta. Ja też chciałam. Do czasu, kiedy okazało się, że jeden sweterek dla niemowlaka w tych firmach oscyluje w granicach 50zł, a 3 pary śpiochów to wydatek bliższy 80zł, a gdzie bodziaki, czapeczki, skarpetki, rękawiczki, kombinezon...? Nic to - pomyślałam sobie. Na pewno mamy świetne polskie firmy produkujące ubranka w dobrej jakości i niskiej cenie. I tu znowu ZONK. Czytając opinie mam na forach internetowych dowiedziałam się, że to co tanie, nie koniecznie spełnia oczekiwania (a to się spiera, a to kurczy, a to jest za sztywne itp.), a gdy coś jest lepsze to od razu zrównuje się cenowo z firmami wymienionymi powyżej. Sprawdziłam to zresztą naocznie badając asortyment zwykłych sklepów dziecięcych. Dlaczego para pajacyków z bawełny firmy no-name kosztuje ponad 30zł? Dlaczego kurteczka dla roczniaka to wydatek ponad 50zł? Hmm...&lt;br /&gt;Po wielu konsultacjach z zaprzyjaźnionymi mamami ustaliłam, że ubranka w rozsądnej cenie w stosunku do jakości można kupić zasadniczo tylko w Tesco. Nadal jednak pozostawał problem, jak pogodzić pensję fizjoterapeuty z zapotrzebowaniem królowej angielskiej? ;)&lt;br /&gt;Na pomoc przyszły lumpeksy. Okazało się, że niektóre z nich specjalizują się w sprowadzaniu tylko i wyłącznie ubranek dziecięcych, również nowych. Wreszcie można było poszaleć. Nowe pajace Mothercare kosztowały 10zł, a nie 40, bodziaki po piątaku - żyć nie umierać! Trzymałam się zasady, że kupuję tylko nowe i tylko znanych firm. Suma summarum zgromadziłam pełną wyprawkę (ok 30 par bodziaków, 5 pajaców i cała górek koszulek i spodenek - bo ładne) za około 300zł. Dla mnie bomba. Tylko teściowej oczy powiększały się po każdym powrocie ze sklepu, a komentarzom "po co ci tyle" nie było końca ;)&lt;br /&gt;Z "prawdziwego" sklepu zakupiłam jedynie skarpetki, czapeczki i rękawiczki-niedrapki.&lt;br /&gt;Na ostatni ogień poszły poszukiwania kombinezonu zimowego i ciepłej czapki. O ile z kombinezonem nie było większych problemów - w końcu od czego jest Allegro, to z czapką się zawzięłam. Każda jedna kosztowała ponad 40zł (przypominam, że mówimy o zwykłej czapce dla niemowlaka!). Już myślałam, że przegram tę nierówną walkę, kiedy na eBayu znalazłam ofertę angielskiej mamy sprzedającej czapeczkę i rękawiczki (Mothercare) za symboliczne 0,99 funta. Alleluja! Za dychę z przesyłką zdobyłam firmową ciepłą i jak się okazało nie używaną czapeczkę z rękawiczkami. Czyli jednak da się :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-8067758616837700869?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/8067758616837700869/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/ubrankowy-zawrot-gowy-czyli-moj.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/8067758616837700869'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/8067758616837700869'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/ubrankowy-zawrot-gowy-czyli-moj.html' title='Ubrankowy zawrót głowy czyli &quot;mój niemowlak będzie najpiękniejszy&quot;'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-9053693468834722679</id><published>2009-12-29T17:49:00.005+01:00</published><updated>2009-12-29T18:05:37.030+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciąża'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biust'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='staniki'/><title type='text'>Biustonosze - luksus pięknych piersi</title><content type='html'>Na temat biustonoszy nie będę się rozpisywać ponieważ dziewczyny z &lt;a href="http://forum.gazeta.pl/forum/f,32203,LOBBY_BIUSCIASTYCH_.html"&gt;Lobby&lt;/a&gt; robią to lepiej. Dla zainteresowanych tematem zamieszczam parę ciekawych linków stanikowych:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://stanikomania.blox.pl/html"&gt;Stanikomania&lt;/a&gt; wraz z notką o &lt;a href="http://stanikomania.blox.pl/2009/01/Biust-karmiacy-biust-wymagajacy.html"&gt;stanikach dla karmiących&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://maheda.eu/"&gt;Brafitting&lt;/a&gt; czyli dobieranie stanika&lt;br /&gt;&lt;a href="http://stanikomania.blox.pl/2009/05/Hot-Milk-czyli-karmienie-w-miekkich-koronkach.html"&gt;Hot Milk&lt;/a&gt; - kiedyś sobie kupię ;P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-9053693468834722679?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/9053693468834722679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/biustonosze-luksus-pieknych-piersi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/9053693468834722679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/9053693468834722679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/biustonosze-luksus-pieknych-piersi.html' title='Biustonosze - luksus pięknych piersi'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-633837396508627505</id><published>2009-12-29T16:34:00.001+01:00</published><updated>2009-12-29T17:18:31.739+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ubrania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciąża'/><title type='text'>Jestem w ciąży! I co dalej?...</title><content type='html'>No i udało się. Fasolka jest na miejscu, serduszko bije, mdłości są, a za chwilę będzie brzuszek :-) Ileż to pięknych ciążowych ubrań sobie wymarzyłam! Bluzeczki, tuniczki, spodnie, spódniczki... Ach, jak miało być pięknie! Do czasu. Do czasu szoku związanego z cenami tych cudeniek. Bluzki odpuściłam natychmiast (po stówce od sztuki to dla mnie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ciut&lt;/span&gt; za dużo). Pozostałam przy swoich normalnych bluzkach plus tzw. pas ciążowy (pasek materiału zszyty w kółko dostępny za 7zł od sztuki na Allegro lub taniej*). Gorszą sprawą okazały się spodnie, bo w zwykłych nie da rady, przynajmniej ja nie dałam. Tutaj przyszły z pomocą koleżanki. "Pozyskałam" z dobroci serca 3 pary ciążówek, które wystarczyły mi praktycznie na całą ciążę. Sama dokupiłam na Allegro parę leginsów ciążowych za 22zł z przesyłką oraz ostatnio parę superowych ogrodniczek z lumpeksu (35zł).&lt;br /&gt;Taki zestaw wystarczył mi na całą ciążę i zapewnił mnóstwo komplementów ze strony otoczenia. :)&lt;br /&gt;Żeby nie było, jest jedna rzecz, w którą zainwestowałam więcej. Pończochy uciskowe. Końcówka ciąży wiąże się z tzw. zbieraniem wody, czyli puchnięciem różnych części ciała  w tym nóg. Pończochy nie dopuszczają do takiego obrzęku, a także powodują ogólnie lepsze samopoczucie, bo krew nie zbiera się w nogach (skoro nie zbiera się w nogach to więcej idzie do mózgu i nie jest się ospałym). Pończochy kupuje się w sklepach rehabilitacyjnych, kosztują około 50zł za parę - mój największy wydatek ubraniowy w ciąży ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ubraniowe triki przydatne w ciąży:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Noszenie dopasowanych bluzek - z jednej strony wyszczupla, z drugiej podkreśla rosnącą "piłeczkę",&lt;br /&gt;- j.w. dodając bolerko lub krótki sweterek - nadaje mody wygląd, wyszczupla i podkreśla brzuszek,&lt;br /&gt;- noszenie &lt;a href="http://www.atlastravel.nazwa.pl/mariska/"&gt;dobrze dobranego biustonosza&lt;/a&gt; - unosi rosnący biust, przez co nie wygląda się jak "dojna krowa" czyli ociężale&lt;br /&gt;- gdyby biust zrobił się naprawdę ogromny (jak u mnie) i zaczął "wyskakiwać" z co głębszych dekoltów można użyć pasa ciążowego jak bluzki-tuby pod ten dekolt&lt;br /&gt;- jeżeli chcesz mieć jedne spodnie na całą ciążę polecam najtańsze dresy z &lt;a href="http://www.decathlon.com.pl/"&gt;Decathlonu&lt;/a&gt; - takie z wywijanym pasem. Za 35zł wygoda i luz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Jak samodzielnie wykonać pas ciążowy za mniej niż 7zł:&lt;br /&gt;1) Idziemy do najtańszego lumpeksu w mieście w najtańszy dzień (lumpeksy mają dni tanie i drogie!)&lt;br /&gt;2) Przeglądamy wieszak/kosz z koszulkami na ramiączka i T-shirtami wybierając takie, które się ładnie rozciągają (ale są przyległe do ciała, mogą być na oko za małe!)&lt;br /&gt;3) W domu odcinamy nożyczkami górę bluzeczki, tak w linii "od pachy do pachy"&lt;br /&gt;4) Cieszymy się nowym pasem ciążowym, który właśnie powstał :-)&lt;br /&gt;5) Staramy się pamiętać, żeby taki pas nosić postrzępioną strona do góry, czyli żeby część nie obrębiona była schowana pod bluzką! ;)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-633837396508627505?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/633837396508627505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/jestem-w-ciazy-i-co-dalej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/633837396508627505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/633837396508627505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/jestem-w-ciazy-i-co-dalej.html' title='Jestem w ciąży! I co dalej?...'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-4984654083003129318</id><published>2009-12-29T16:04:00.000+01:00</published><updated>2009-12-29T16:28:59.738+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='npr'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płodność'/><title type='text'>NPR - tanio i dobrze</title><content type='html'>Testy owulacyjne są super jest jednak coś, co działa lepiej i (jak w naszym wypadku) szybciej. NPR - Naturalne Planowanie Rodziny, czyli sposoby na rozpoznanie płodności praktycznie bez kosztów. &lt;br /&gt;Na początku parę słów o tym, czym NPR &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NIE&lt;/span&gt; jest. &lt;br /&gt;NIE jest to:&lt;br /&gt;- kalendarzyk małżeński&lt;br /&gt;- wyliczanki pani z przychodni planowania rodziny.&lt;br /&gt;NPR to czysto naukowo udowodnione metody obserwacji płodności mające nawet 100% skuteczności. &lt;br /&gt;Osobiście zdecydowałam się na metodę prof. &lt;a href="http://www.iner.pl/"&gt;Roetzera&lt;/a&gt; opartą na codziennych pomiarach temperatury ciała oraz obserwacjach śluzu. Podstawowe informacje (jak mierzyć, gdzie, na co zwracać uwagę) znalazłam w necie, zainwestowałam w dobry termometr elektroniczny (10zł) i zaczęłam obserwacje. Już pierwszym cyklu okazało się, że nasze starania nie mogą być skuteczne, bo testy owulacyjne pokazują nie ten dzień!!! (stracone 25zł) W następnym cyklu skorygowaliśmy nasze poczynania i cóż... Ten cykl trwa do dziś, a jego efektem jest mały chłopczyk w moim brzuchu :-)&lt;br /&gt;Informacje przydatne dla starających się:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.npr.prolife.org.pl/"&gt;Co nieco o NPR&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://28dni.pl/"&gt;Portal 28.dni - miejsce spotkań takich, jak ja&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://adonai.pl/nieplodnosc/?id=21"&gt;Jak wspomóc swoją płodność&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-4984654083003129318?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/4984654083003129318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/npr-tanio-i-dobrze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/4984654083003129318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/4984654083003129318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/npr-tanio-i-dobrze.html' title='NPR - tanio i dobrze'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8735783870903624178.post-9036180045187005357</id><published>2009-12-29T15:29:00.000+01:00</published><updated>2009-12-29T15:58:32.081+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciąża'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='testy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płodność'/><title type='text'>Chcę być mamą...</title><content type='html'>Wszystko zaczęło się od tego, że uznaliśmy że to JUŻ i że możemy zacząć się starać o potomka. W swym optymizmie myślałam, że to raz dwa trzy i po sprawie. Nic bardziej błędnego. "Zrobienie" sobie dziecka po trzydziestce to większa filozofia ale i większe możliwości (zwłaszcza finansowe). Zaczęło się od poszukiwań &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;testów owulacyjnych&lt;/span&gt;. Tak, tak  istnieją specjalne paseczki, które po obsikaniu mówią nam, czy to dobry dzień na poczęcie, czy może się jeszcze wstrzymać =D&lt;br /&gt;Takie testy można kupić w aptece. Ich ceny oscylują od &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;20 do 90zł za 5 pasków&lt;/span&gt; (5 pasków starcza na jeden cykl starań, czyli na miesiąc). Licząc średni czas starań - 4 miesiące, wychodziło ciut przydużo. Od czego jednak jest internet ;)&lt;br /&gt;Na &lt;a href="http://www.allegro.pl/"&gt;Allegro&lt;/a&gt; podobne testy można kupić za 1,20zł za sztukę. Kupując od ręki 20, mieścimy się w kwocie 25zł za 4-miesięczne monitorowanie cyklu. Przeważnie sprzedawca takich testów ma w swojej ofercie testy ciążowe - również za około 1,20zł/szt, więc można zamówić wszystko hurtem mieszcząc się w kwocie 40zł z przesyłką - taką opcję wybrałam i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;prawie&lt;/span&gt; się sprawdziła. Dlaczego prawie? O tym w następnej notce...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8735783870903624178-9036180045187005357?l=taniamama.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://taniamama.blogspot.com/feeds/9036180045187005357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/chce-byc-mama.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/9036180045187005357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8735783870903624178/posts/default/9036180045187005357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://taniamama.blogspot.com/2009/12/chce-byc-mama.html' title='Chcę być mamą...'/><author><name>YoasiaBe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13987816377172567599</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_M1QIARuR9nA/THKet4tfWPI/AAAAAAAAAHg/fQjBIltcmzI/S220/DSC00550.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
