sobota, 23 lipca 2011

Gucio, mnie to obchodzi

Temat obuwia dziecięcego powraca niczym bumerang. Już człowiek myśli, ze znalazł optymalną opcję, a tu zonk i trzeba szukać od nowa. Ale od początku... Po pierwsze młody pomimo osiągnięcia magicznego wieku 14 miesięcy WCIĄŻ nie chodzi, przemieszcza się co prawda na dwóch nogach ale jak pątnik - na kolanach, co powoduje wycieranie każdych bucików z prędkością (co najmniej) drugą kosmiczną. Po drugie, przy próbach "normalnego" wstawania niemożebnie koślawi stopy przyprawiając o palpitację wrażliwe - fizjoterapeutyczne serce mamy.
Jak to często w życiu bywa, najfajniejsze rzeczy znajduje się przypadkiem. No więc przypadkiem trafiłam na gazetowe zdjęcie Gwyneth Paltrow, a raczej jej córeczki Apple ubranej w buty GUCIO  polskiej produkcji. Temat mnie zaciekawił, bo przecież czemu mam być gorsza od jakiejś Gwyneth, czy innej Angeliny ;-) 
Znalezienie sklepu z bucikami nie było trudne (pomógł wujek Google), tym bardziej, że tylko jedne maja taką nazwę. Dużo ciekawsza okazała się jednak jego zawartość oraz filozofia, z jaką Gucie są tworzone.
Podczas rozmowy telefonicznej z samym właścicielem, a zarazem twórcą bucików - panem Sławomirem Piwowarczykiem (ach te przypadki, akurat ON odebrał telefon) dowiedziałam się, że temat zdrowia i prawidłowego rozwoju małych stóp nie jest mu obcy, przez co jako mama poczułam zrozumienie i wsparcie w dylemacie, "czy aby te buty się nadadzą". Co mnie przekonało? Fakt, że pomimo wrażenia potężnie zabudowanych i sztywnych, w rzeczywistości Gucie pracują razem ze stopą dziecka, a jedynym sztywnym elementem jest zapiętek utrzymujący kość piętową dziecka w osi nogi. Dlaczego to takie ważne? W naszym wypadku, kiedy to dzieć usilnie dąży do koślawienia stóp (tak, jakby chciał stanąć na wewnętrznych ich krawędziach) zaczyna się pojawiać problem konieczności noszenia wkładek korygujących... Wkładka jednak jest sztucznym wymuszeniem prawidłowego ustawienia i tak naprawdę zwalnia stopę z konieczności jakiejkolwiek pracy, a do tego uciśnięte mięśnie (już osłabione) mają jeszcze gorsze możliwości rozwoju z powodu zmniejszonego ukrwienia. Błędne koło... No więc Gucie wydały mi się rozsądnym kompromisem pomiędzy koniecznością korygowania stopy, a ograniczaniem jej rozwoju.
A oto mój mały konsumencki test:

Buty Gucio w rozmiarze 21, model z małymi dziurkami w kolorze czekoladowym

estetyka
Ponoć nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba. Buciki są khm... ekscentryczne, w moim odczuciu są jak Volkswagen Garbus - tak brzydki, że aż uroczy ;-)))
Plus za dużą gamę kolorów do wyboru, sporo czasu zajęło mi wybranie tego jedynego.

dopasowanie
 Reklama nie kłamie. Gucie leżą idealnie na małej dziecięcej stopie. Młody ani razu nie protestował przy zakładaniu i ani razu nie wykazał oznak zirytowania faktem posiadania Guciów na nogach.

funkcjonalność
Miodzio! Pierwsze buty, których nie zajechał w tydzień. Szwy nad pacami skutecznie uniemożliwiają przetarcie przy raczkowaniu. Pomimo codziennego intensywnego noszenia butom w zasadzie nic się nie dzieje (lekkie świecenie skóry w miejscu tarcia o podłoże).
Zapiętek działa!!! Problem koślawienia znika, gdy buty są na nogach. Alleluja, śpię spokojniej. 
Z przyjemnością również stwierdzam, że nie istnieje problem pocenia. Gucie są przewiewne i po ich zdjęciu skarpety nie są nawet wilgotne.

wygoda użycia
 Po kilku założeniach skórka staje się bardzo miękka, więc zakładanie i zdejmowanie nie stanowi żadnego problemu.

cena
147zł plus 17zł koszty wysyłki to dość sporo ALE oddalająca się wizja wkładek i cotygodniowych poszukiwań przetartych "tańszych odpowiedników" - bezcenne.

dodatki
Jakże miłym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że wraz zamówieniem prócz butów przyszły także dodatkowe sznurówki, zestaw próbek kolorów skóry na przyszłość, a same buty zapakowane były w pudełko z nadrukowaną skalą do mierzenia stópek. Małe rzeczy, a cieszą :-)

minusy
Na potrzeby mojego syna powinnam zamówić sznurówki z kewlaru, żeby się nie przecierały ;-) Mam nadzieję, że dwie pary wystarczą na okres użytkowania.

podsumowanie
 Z perspektywy miesiąca uważam, że był to bardzo dobry zakup i na pewno zdecyduję się na kolejną  parę.
 

11 komentarzy:

  1. W sumie buciki nie wyglądają tak źle :)
    Jako że często "nawiedzam" Twojego bloga i z przyjemnością go czytuję czekając na kolejne notki chciałabym Ci dać wyróżnienie :) Ot taka blogowa zabawa.
    Więcej dowiesz się czytając moją ostatnią notkę :)
    http://moje-male-co-nieco.blogspot.com/2011/07/wyroznienie-one-lovely-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam po wyróżnienie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziękować! Aż dwa wyróżnienia, czerwienię się ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wyróżnień nie przyznaję, choć dziękuję za extra wypasioną notkę o Guciach. Nie wiem czy to moda, nowy trend ale sporo osób chwali sobie te buciki. Szkoda, że ta cena przeraża. Ale o kwestiach zdrowia naszych dzieci podobno się nie dyskutuje.
    Pozdrawiam i udanego dreptania, aż do wyrośnięcia stópek życzę:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mamy Gucie i są super!!! Ja zdąśyłam jeszcze zakupić przed podwyżką, w sklepie stacjonarnym, w Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kejt, podziel się wiedzą gdzie jest ten sklep!

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety, cena koszmarnie wysoka dla mnie. TO są zwykłe buciki, do chodzenia na chwilę w sumie, bo nawet nie są wodoodporne. 150zł za kawałeczek skóry - mam wrażenie, że wybór tych butów przez celebrytów nieco tę cenę zawyża, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe! Zapragnelam ich mocno... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Buciki są przepiękne. I te kolorki! Cena nieco odstrasza (teraz to już 167 +17), ale pewnie są jej warte. Szkoda, że wyszliśmy już poza rozmiarówkę :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne Gucie:)

    bardzo ciekawy blog, zostaję tutaj i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń