Zaczęłam od kupna książki Cena urody i od następnego dnia zaczęłam czytać etykiety. Zabawne, jak za pomocą ładnego opakowania można sprzedać wazelinę za 50zł od słoiczka...
Czytając tematyczne fora internetowe dowiedziałam się, że istnieją portale zajmujące się sprzedażą składników potrzebnych do własnoręcznego zrobienia kremu i w dodatku niektóre z nich na tyle otwierają się w stronę klienta, że do zrobienia takiego kremu nie potrzeba nic więcej oprócz zapału i umiejętności czytania instrukcji. Od tego więc zaczęłam. Na stronie Biochemia Urody udało mi się dobrać odpowiedni do mojej cery krem lukrecjowy. Wreszcie miałam pewność, że składniki obiecane przez producenta na pewno w nim są (w końcu ja byłam producentem ;-), a także że krem nie stał ośmiu miesięcy na półce w supermarkecie/drogerii/aptece. Najlepsze jednak było to, że był TANI.
Buszując po Biochemii znalazłam sporo innych produktów, od których muszę z czystym sumieniem przyznać, jestem uzależniona do dziś. Np. olejki do mycia twarzy - niebo na gębie! ;-) Jak ktoś ma wrażliwą cerę i po każdym myciu boryka się z problemem napięcia, łuszczenia, zaczerwienienia niech przeczyta, czym się myje! Np. żel do mycia Ziaja do cery wrażliwej ma w składzie Sodium Coceth Sulfate, czyli detergent, drugi przykład z nieco wyższej półki Żel do mycia twarzy Dermedic, a w składzie Decyl Glucoside - też detergent (tyle, że naturalny), konia z rzędem temu, kto znajdzie mi skład jakiegoś preparatu z najwyższej półki - nie wiedzieć czemu, przez ponad godzinę nie udało mi się znaleźć składu żadnego wysokopółkowego produktu, hmm...
Czym więc myć twarz zapytacie? Olejkiem! Tak tak, brzmi dziwnie ale jak się wgłębić w temat to
No więc olejki mnie przekonały tym bardziej, że znów okazały się tanie :)
Na dzień dzisiejszy nie zdarza mi się myć twarzy niczym innym.
Dalej - hit ostatnich miesięcy - kwas hialuronowy. Nawilża, leczy, wnika głęboko (a w wolnych chwilach sprząta, gotuje i wiąże krawaty ;) Też mi nowość. Na Biochemii można go kupić od dawna za małe pieniądze i w dodatku w czystej postaci. Warto wiedzieć, że są dwa rodzaje kwasu hialuronowego - wielko i mało cząsteczkowy, gdzie ten drugi uważany jest za skuteczniejszy.
Wiem, że ta notka rozrosła się już do sporych rozmiarów, jest jednak jeszcze jeda rzecz, o której MUSZĘ napisać.
Witamina C. Każdy szanujący się producent ma w swojej ofercie coś z witaminą C. Żaden z nich jednak nie informuje o tym, że witamina ta jest substancją potwornie nie trwałą i jeżeli jest rozpuszczona w wodzie (a taka jest najefektywniejsza) to w ciągu trzech miesięcy po prostu znika (a teraz oczami wyobraźni widzimy półki sklepowe wypełnione po brzegi kremami z datą ważności do czerwca 2011 elegancko podświetlone jarzeniówkami - niczym te kurczaczki na fermie). Dla mnie wniosek jest jeden. Serum z witaminą C muszę zrobić sama, włożyć do lodówki i zużyć SZYBKO.

Podsumowując, szczerze polecam czytanie etykiet na kosmetykach i przed zakupem sprawdzenie chociażby w googlach, czy danej rzeczy nie da się kupić taniej i w lepszej jakości.
Pomocne linki:
Słownik składników kosmetycznych
Porównanie znanych i drogich kosmetyków z alternatywą własnej produkcji
Inne sklepy z kosmetykami (żeby nie było, że Biochemia mi płaci za reklamę ;)
Naturalne piękno
ECOSpa
Zrób Sobie Krem
Mazidła
Gdy chcemy zadać szyku i polansować się:
Markowe kosmetyki w niskich cenach
Oj tak, tak nie ma jak krem wlasnej produkcji. Co do brodawek zaś to polecam (bardzo, bardzo) krem polskiej produkcji z glukozy Maltan> Jest cudowny, wspaniały i o niebo lepszy niż wszystko inne wyprobowane przeze mnie. Nawet w Szwajcarii nie mają nic lepszego.
OdpowiedzUsuńNota bebe przypominam, że cukier w dużym stężniu działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie.
buziaki
Dziękuję za poradę - na pewno skorzystam :)
OdpowiedzUsuńWedług podanego linka do słownika składu kosmetyków, Propylparaben czy Methylparaben to najmniej drażniące kosmetyki. To ciekawe, bo zaburzają gospodarkę hormonalną. Tak, tak, dożyłyśmy czasów, kiedy dodatkowe kilogramy biorą się z kremu;-)
OdpowiedzUsuńUwaga, te konserwanty są w prawie wszystkich kosmetykach dla dzieci (również chsuteczkach do pupy), więc ja za gotowce podziękuję!
http://www.pro-test.pl/article_suplement/60853,60860/Lista%20kosmetyk%C3%B3w.html
Ostatnio coraz głośniej mówi się o parabenach. Uwaga - najtańsze chusteczki z Biedronki maja je w składzie. Moje dziecię nadal nie wie, co to kosmetyki ze sklepu ;-) Niech żyje olejek z migdałów i krochmal ;-)
OdpowiedzUsuńTak, DADA z Biedronki - odpuszczamy.
OdpowiedzUsuńAle kosmetyki Babydream z Rossmanna: super sprawa. Chusteczki do wycierania pupy, oliwka, płyn do kąpieli, krem 50 UV.... bez konserwantów, parafiny, parabenów. Warta uwagi wersja "extrasensitive" bez barwników, perfum, emulgatora. Albo z jojobą: naprawdę natłuszczają skórę.
YoasiaBe a czym myjesz pupę? Próbowałam rumianek+oliwa z oliwek, ale wolę gotowce z Rossmanna, dużo się przemieszczam i jednak wygoda wygrywa;-)
OdpowiedzUsuńHusteczki Pampers lub Dzidziuś - te pierwsze lepsze, choć mocno pachną. Kupuję na stronie www.pieluchy.net razem z pieluchami to tanio wychodzi. Poza tym moje dziecko ma pancerną pupę - zero odparzeń i kupa co 2 dni - pełna oszczędność wszystkiego ;-)
OdpowiedzUsuńBabydream używamy jak najbardziej, zwłaszcza krem uv50 - dodatkowo smaruję nim własne dłonie, bo się spaliły od prowadzenia wózka.
To dlatego ja mam takie opalone łapska!!!;-))
OdpowiedzUsuń