Nigdy nie obawiałam się o własne zdrowie. Kaszel, katar, czy co tam jeszcze nie stanowiły większego problemu (ani mniejszego nawet). Ogólnie przed narodzinami młodego niewieloma rzeczami się martwiłam. Wszystko uległo zmianie, gdy na świat przyszedł ON. Czy nie je za mało? A może za dużo? Czy kupa, co 2 dni to ok, czy powinnam dać mu czopek? Dlaczego płacze? Dlaczego NIE płacze? Czy na pewno oddycha? Dlaczego zaczął płakać, przecież TYLKO sprawdzałam, czy oddycha?... etc. etc.
Pierwszy poważny stres przeżyliśmy przy kontroli stawów biodrowych. Po jednej stronie odwiedzenie nóżki było mniejsze, niż po drugiej. Przez kilka dni zawisła nad nami groźba szyny Koszli, czy innej rozwórki. Wydawało mi się wtedy, że to praktycznie koniec świata. Wszyscy mają zdrowe dzieci, a nas spotyka COŚ TAKIEGO. Na szczęście bardziej doświadczone mamy ruszyły z odsieczą i po chwili okazało się, że jednej synek urodził się z wadą dłoni, po której ślad dawno zaginął, druga przeszła z młodą przez 3 miesiące pobytu w szynie po czym również nie ma śladu), że nie wspomnę o znajomych, którzy pierwsze tygodnie spędzili z młodym w szpitalu, bo zbyt wcześnie pojawił się na tym świecie... Nie ma to, jak dobra grupa wsparcia ;-)
Ostatnio znów spotkało nas coś przykrego. Młody w nocy obudził się ze "szczekającym" kaszlem i dusznościami. Musieliśmy wzywać pogotowie i jechać do szpitala. Co prawda sytuacja została szybko opanowana, ale stres pozostał. Zapalenie krtani lubi nawracać. Na forach internetowych milion porad, co robić - połowa z tego bez sensu lub wręcz szkodliwa. Lepiej słuchać lekarzy.

Dlaczego w ogóle to piszę? Żeby podzielić się i innymi mamami refleksją, iż KAŻDY ma swoje "bioderko". Dla jednej zmartwieniem będzie waga dziecka, inna panicznie będzie bać się drgawek towarzyszących gorączce, a inna (tak jak ja) będzie w nocy wsłuchiwać się w oddech dziecka ze strachu przed dusznością.
Nie ma dzieci idealnie zdrowych i nie ma rodziców idealnie spokojnych. Najważniejsze jest, by nie tracić głowy w chwilach grozy. I tego życzę nam wszystkim w Nowym Roku.
Niech 2012 będzie spokojny, wolny od stresu i przede wszystkim zdrowy. Dzieci niech rosną, a my zachowajmy młodość (choćby ducha).
W tym miejscu przesyłam specjalne pozdrowienia dla Ewy, która jako dziecko też "szczekała" i żyje, a nawet ma się dobrze. Czasami drobne gesty i proste słowa wnoszą nadzieję w serce drugiej osoby...
skąd ja to znam, nam już szpitale nie obce. ostatnio miałam wrażenie że córka woli szpital niż dom
OdpowiedzUsuńU nas lekarka przez 4 bite miesiące dawała różne specyfiki na gardło i twierdziła, że dziecko musi się wykaszleć, w końcu sama upomniałam się o skierowanie do alergologa. Na razie jesteśmy na lekach wziewnych, zobaczymy czy to pomorze.
UsuńZdrówka życzę.
Hej, piszę pod tym postem, bo nie wiem czy czytasz starsze komntarze..
OdpowiedzUsuńPróbuje znaleźć jakieś ciekawe pieluszki na chinskim ebayu ;) i znajduję 1 góra 2. Mam wrażenie, że kiedyś podawałaś swoich ulubionych sprzedawców ale za chiny ;) nie mogę ich odszukać na Twoim blogu. Proszę napisz raz jeszcze :) Będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam mili vanili
Ja kupuję tu:
OdpowiedzUsuńhttp://myworld.ebay.pl/97kgallery&ssPageName=STRK:MEFSX:SELLERID&_trksid=p3984.m1543.l2533
Nie zawiodłam się na tym sklepie jeszcze.
Pozdrawiam!
My walczymy z alergia i egzema! Kremowanie 3 razy dziennie i chodzenie w bandazach... wiec rozumiem jak sie czujesz! Co prawda to nie to samo, bo do szpitala nie chodzimy tylko po lekarzach i chomeopatach ale i tak, zmartwieni jestesmy... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń