Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieluszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieluszki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 grudnia 2010

I ♥ China

Poważnie. Uwielbiam Chiny, a dokładniej zakupy w Chinach. Czy raz na miesiąc wsiadam w samolot i daję upust swoim potrzebom? Nic z tych rzeczy. Siadam sobie za to wygodnie przed monitorem i na spokojnie wędruję uliczkami chińskiego eBaya w poszukiwaniu egzotycznych (lub nie) produktów.
Wszystko zaczęło się od pieluszek wielorazowych, które w Polsce kosztują około 50zł za sztukę, a miły pan z Chin bez problemu wysyła mi takową pieluszkę za 15zł z przesyłką!
Potem poszło już z górki. Skoro są tam tanie pieluszki, to może znajdę i tanie rajstopki (koszulki/kurtkę/buty/etui na telefon - niepotrzebne skreślić).  No i znajduję :-)
Dla niedowiarków przedstawię kilka wyjątkowo kłujących w oczy przykładów:
Dla naszych maluchów panty:
Polska: 19,50zł z przesyłką - najtaniej na Allegro!
Dla małej elegantki zegarek Hello Kitty:
Polska: 16zł z przesyłką, a ten był najtańszy!
I na koniec mój faworyt! Najdziwniejsze buty świata - Fivefingers:
Dla podniesienia dramatyzmu chwili nie podam cen, po prostu otwórzcie linki i zwróćcie uwagę, na fakt, iz cena w polskim sklepie jest promocją!
Żeby było jasne, nie mam zamiaru ich kupić ale znam takich, którzy to zrobili. Pozwólcie, że nie wypowiem się na temat walorów estetycznych ;-)
Jako fizjoterapeuta mogę jedynie zadumać się nad faktem wydawania kupy kasy na coś, co można mieć za free po prostu chodząc boso...
Wszystko pięknie, powiecie, ale jak bez znajomości chińskich "robaczków" odnaleźć się na ich stronach? Jest i na to sposób (tak, podam go).
1) Otwieramy stronę eBay.pl
2) Szukamy po prawej stronie na górze linku wyszukiwanie zaawansowane
3) Podajemy przedmiot, który chcemy znaleźć po angielsku (przyda się elementarna znajomość tego języka, żeby nie kupić za 100zł nowego Mercedesa, a po miesiącu przekonać się, że kupiliśmy wycieraczki DO Mercedesa)
4) Zjeżdżamy prawie na sam dół strony do sekcji "Lokalizacja" i zaznaczamy opcję "pokaż tylko przedmioty znajdujące się w" i tu wybieramy Chiny lub Hongkong
5) Klikamy "wyszukaj"
6) Delektujemy się zakupami nad szklanką gorącej herbaty :-)
Oki, powiecie, tylko jak za to zapłacić? Da się i to całkiem łatwo.
Trzeba zalogować się na stronie PayPal.pl i podążać za ich instrukcjami (łatwe!!!). eBay automatycznie poprosi nas o połączenie ich konta z kontem PayPala i zasadniczo to wszystko...
Od lat robię zakupy za granicą. Osobiście uważam, że są bezpieczniejsze, niż w Polsce (eBay ma zdecydowanie lepszy program ochrony kupujących). Jedynym mankamentem jest działanie Poczty Polskiej. Co tu dużo mówić, giną przesyłki i tyle. Trzeba się z tym liczyć i nie zamawiać "na dzieńdobry" towarów za grubą mamonę. Małymi kroczkami do celu.
I tym optymistycznym akcentem kończę i życzę udanych zakupów!

czwartek, 21 października 2010

Pieluszka niepoprawna politycznie

A więc stało się. Jedziemy w zasadzie tylko na wielorazówkach. Mozolna to była droga, bo zaczęło się latem od dwóch pożyczonych kieszonek* firmy Wonderos, z którymi szło jak po grudzie. Po pierwsze ładne to one nie były, po drugie, dwie sztuki na początek to zdecydowanie za mało, po trzecie 69zł za coś, co mi się nawet nie podoba uważałam za lekką przesadę. W tzw. międzyczasie próbowałam używać tradycyjnej tetry ale składanie jej w origami i przebieranie ciągle zasikanego dziecka również nie wchodziło w grę (pomijam fakt, iż syn mój, zwany Smalczykiem nie mieści swojej zadniej części ciała w standardowy rozmiar tetry...). Już miałam się poddać, kiedy koleżanka wypowiedziała brzemienne w skutki słowa: "wiesz, jest jeszcze chiński eBay...". No i zaczęło się...
    Chiński eBay pęka w szwach od wielorazowych pieluszek-kieszonek. Są one dostępne we wszelkich kolorach i z różnych materiałów. Sprzedawcy prześcigają się w promowaniu swoich produktów. A wiecie, co jest najlepsze? Taką "kieszonkę" można ustrzelić (pamiętacie ) już za 9zł z wysyłką!!! Nie ekscytujmy się jednak zanadto, gdyż średnia strzałów oscyluje raczej w okolicy 13-15zł, a bez łaski (czyli bez licytacji) kupujemy średnio po 18zł z przesyłką. Tanio, prawda? ;-)
     Pewnie teraz zastanawiasz się, jak jest z jakością takiej taniej chińszczyzny i czy jest ona zrobiona z materiałów bezpiecznych dla dziecka? Co wrażliwsi zadumają się nawet nad losem małych chińskich dzieci szyjących te cuda. W końcu powszechnie wiadomo, że jak coś jest z Chin to na pewno zostało zrobione przez małe bezbronne kruszynki zabrane siłą z ich rodzinnych domów... Podążając tym tokiem myślenia, w Chinach musiały by mieszkać tylko małe bezbronne dzieci, bo przecież ktoś musi wytwarzać te wszystkie dobra z napisem Made in China (konia z rzędem temu, kto znajdzie coś polskiego np. w sklepie z artykułami gospodarstwa domowego czy w innym supermarkecie - nawet czosnek maja tańszy i więcej...). Tak więc założyłam, że od chińszczyzny uciec się nie da, więc być może warto się z nią zaprzyjaźnić?
     Co do jakości pieluszek musiałam zasięgnąć porady eksperta (niestety [jeszcze] nie znam się na wszystkim ;-))) Padło na koleżankę obeznaną w rynku pieluch wielorazowych. Po dogłębnym obejrzeniu, sprawdzeniu składu surowcowego, wywinięciu na lewą, prawą i znów na lewą stronę orzekła, iż chińska kieszonka nie różni się niczym od tzw. firmówek. Jupiii! Dobrze zainwestowane 150zł :-)))
     Ekspert ekspertem, a mama mamą. Zaczęłam testy. Początkowo zakładałam je w sposób tradycyjny: w kieszonkę szedł wkład i całość lądowała na pupie Młodego, a po zmoczeniu do kosza, a raczej wiadra na brudy. Jak chcesz się bawić w pieluchy wielorazowe, będziesz potrzebować wiadra - strasznie śmierdzi to  to po użyciu, a do prania jakoś przeczekać trzeba. Sposób ten jest fajny ale generuje duże zużycie kieszonek, które jednak dość długo schną.
     Przy drugim podejściu używałam jednej kieszonki na dwa razy - najpierw z wkładem włożonym luzem, a później wkład szedł do kosza, a w kieszonce lądowała zwykła tetra zwinięta w prostokąt.
     Najlepsze rozwiązanie przyszło jednak na końcu. Odrzuciłam całkowicie oryginalne wkłady, zamiast których umieszczałam zwykłą tetrę złożoną w prostokąt, a na niej (dla wrażenia suchości) kawałek polaru**. Tak robię do dziś. Średnio zużywam 3-10 pieluszek tetrowych dziennie i 2-3 kieszonki. Ilość zużycia zależy od tego, ile razy uda mi się Młodego "odsikać" na sedesie. Rekord stanowiła jedna kieszonka i dwie tetry na dzień :-)
     Powiem tak, gdybym wcześniej wiedziała o istnieniu chińskich kieszonek, pieluchowałabym tak Małego od samego początku... Jestem zachwycona, można powiedzieć, że wsiąkłam w to (polowanie na staniki zamieniłam na polowanie na pieluszki). Za każdym razem, jak ubieram Młodego w lamparta, krówkę, czy innego tygrysa serce mi rośnie :-)
Niestety mojego entuzjazmu nie podziela reszta rodziny... Przecież pampersy to taki wspaniały wynalazek! No i to pranie co drugi dzień, rozwieszone pieluchy - jak za króla Ćwieczka. Nic to, że ładne, nic, że ekologiczne, nic, że dziecko szybciej uczy się korzystać z nocnika, nic to...
Na szczęście to rodzice mają moc decyzyjną w kwestiach dziecinnych i musieli się przyzwyczaić...
---
* kieszonka - rodzaj pieluszki wielorazowej wykonany w formie kieszonki, z zewnątrz nieprzemakalnej, a w środku mięciutkiej (z polaru lub mikrofibry), do kieszonki wkłada się wkładkę zazwyczaj dołączoną w zestawie
** najtańszy sposób na polarowe wkładki: zakup kocyka z Ikei za 5,79zł i pocięcie go na kawałki pożądanej wielkości